Recenzja: Mineral Care, Żel aloesowy SPA Serene

Cześć Dziewczyny!

Dzisiaj przedstawiam Wam produkt, który od kilku miesięcy leżał niechciany na mojej półce kosmetycznej. Kiedy jednak będąc w potrzebie przypomniałam sobie o nim, to przez moment byłam w raju :)

Żel aloesowy od Mineral Care przybył do mnie w styczniowym KissBoxie (pierwszej w Polsce subskrypcji pudełeczek, która oficjalnie zakończyła swoją działalność 19.04 br.). Pamiętam, że wtedy wydało mi się to trochę śmieszne, ponieważ otrzymałam go w momencie kiedy temperatura lądowała zazwyczaj poniżej 0 stopni. Po co kojący żel zimą? Sprawdzałam na odparzonych dłoniach - You're Doing It Wrong ;)


Wiadomo, wiosna nas olała i w zastępstwie poprosiła lato o przybycie na imprezę. Jak tylko słońce się pokazało, to i studenci wylegli na zieloną trawkę. Ja ze swoimi znajomymi również zapomniałam o wykładach i spędziłam sympatyczny dzień na kortowskiej plaży (Olsztyn-Kortowo ręce w górę! :D) Bez filtra, bez specjalnych kremów. Oczywiście wróciłam do domu z poparzonym dekoltem i twarzą. Nie wiedziałam gdzie uciec, w jakiej norze się schować, kiedy w ramach totalnej desperacji przetrzepałam swoje kosmetyki i znalazłam właśnie ten żel.

Zdaniem producenta:

Kojący żel o natychmiastowym działaniu  na bazie ekstraktu roślinnego z aloesu o silnie nawilżających i łagodzących właściwościach. Doskonały preparat po opalaniu oraz do pielęgnacji podrażnionej skóry.


Moje zdanie?

Nie trzeba być specjalnym znawcą tematu aby wiedzieć, że faktycznie aloes fantastycznie łagodzi podrażnienia. Sama często używam aloesu na wszelkie bolące miejsca - obtarcia, podrażnienia, skaleczenia.

Żel położony na skórę momentalnie zadziałał kojąco i był to efekt długotrwały. Nawilżył poparzone miejsca i mam wrażenie, że lekko przyspieszył cały proces gojenia. Zazwyczaj po takich akcjach ze słońcem trzeba kilku dni, aby naskórek się zregenerował, natomiast w tym wypadku poparzone miejsce dość szybko sobie poradziło z problemem. W tym momencie, po 3 dniach, jedynie czerwony placek (bo ja się niestety nie opalam tylko spalam) przypomina mi o całej historii.

Niestety, ten produkt posiada również ciemne strony.
Forma żelu zastyga lekko na skórze i zaczyna się lepić. Po mniej więcej 10 minutach mamy poczucie sklejonej skóry, a po przejechaniu ręką cała formuła zaczyna się rolować i wyglądamy jakby nas ktoś czymś obsypał.

Producent poleca ten produkt do codziennej pielęgnacji, jednak ja uważam, że nie jest to najlepszy pomysł. Żel faktycznie łagodzi i nawilża, ale efekt jaki pojawia się na skórze po jakimś czasie, jest po prostu irytujący.


Tubka zawiera 125ml żelu. Konsystencja jest dosyć wodnista. Na opakowaniu znalazły się oznaczenia świadczące o formule pozbawionej parabenów. Jest też informacja o tym, że jest to Israel Original Dead-Sea Product. Zapach jest bardzo charakterystyczny. Kojarzy mi się z czymś wodnistym, naturalnym. Przypomina mi to trochę zapach produktów na bazie alg.
Kosmetyk kosztuje ~40zł. Cena nie jest jednoznacza, ponieważ wszędzie znajduję inną informację. Raz jest to cena promocyjna, raz regularna.

Czy wydałabym tyle pieniędzy na ten żel?
Zdecydowanie nie. Dużo taniej wychodzi mi hodowanie aloesu i korzystanie z jego liści w czystej postaci ;) Produkt faktycznie ukoił moją poparzoną skórę, ale gdybym go nie znalazła na swojej półce, to pewnie skorzystałabym z bardziej naturalnych metod. Cena świadczyć by mogła o innowacyjnej formule, jednak w rzeczywistości jest to próba zastąpienia dobrych domowych rozwiązań produktem w tubce. I to za jaką cenę! ;)

Jeszcze na koniec, z ciekawości, przypatrzmy się bliżej składowi. Chyba jednak nie wszystko co naturalne, jest dla nas dobre ;)


źródło: cosdna.com


Aasieek bloguje

Komentarze

  1. Nigdy o nim nie słyszałam i z tego co czytam również nie zakupię.

    OdpowiedzUsuń
  2. eee chyba nic koniecznego do posiadania :) a słońce daje nam popalić, mam nadzieje że i opalić też :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Widziałam ten żel na promocji w Superpharm za ok 25zł. Mój na razie leży w szafce i czeka aż się wezmę za testy. Szkoda że zapomniałam o nim jak się spiekłam na słoneczku na raka...

    OdpowiedzUsuń
  4. lubuję się w kosmetykach z aloesem, polecam zwłaszcza żel aloesowy FlosLeku :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Aloes mnie niestety uczula:(

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Nie spamujemy mośki! Reklamy mnie nie ruszają, ale przeszkadzają w obserwowaniu komentarzy i odpowiadaniu na nie :)

Popularne posty