Glossybox w UK - czy się opłaca?

czerwca 30, 2017
Rynek pudełkowych subskrypcji jest bardzo duży, szczególnie w sferze beauty. Kiedy jeszcze mieszkałam w Polsce, czy to w ramach współprac czy jako zwykły klient, miałam do czynienia z kilkoma pudełkami - stary, trwający bardzo krótko na rynku Kissbox, Glossybox (jeszcze zanim stał się BeGlossy) oraz Shinybox.

Jeszcze zanim przeniosłam się do Wielkiej Brytanii, mogłam dzięki siostrze zapoznać się z brytyjską wersją pudełka GlossyBox. Od kiedy pamiętam, miało ono dosyć bogatą zawartość. Z każdym kolejnym miesiącem było coraz lepiej. Pudełko to od zawsze łączy w sobie produkty ogólnie dostępne, z perełkami ogólnie uznanymi za marki premium.
Po przyjeździe do Anglii przypomniałam sobie o pudełku i z początkiem roku zostałam ich regularną klientką. Czy żałuję?


Możecie sobie wyobrazić, że po przeprowadzce, moja kolekcja kosmetyków była mocno ograniczona. Nie mogłam zabrać z Polski większości swoich rzeczy, dlatego musiałam zacząć budowę swojej kolekcji od podstaw. W tym momencie GlossyBox przyszedł z pomocą.

Co znalazłam w swoich pudełkach GlossyBox?


Patrząc na wszystkie pudełka, jakie otrzymałam do tej pory, naprawdę niewielka ilość produktów w nich zawartych była dla mnie mało przydatna. Zauważyłam ostatnio, że większość kosmetyków, jakich obecnie używam, to właśnie GlossyBox!

Zaczęłam od pudełka lutowego, w którym znalazło się aż 6 produktów. Oprócz maseczek i kremu, z których najmniej byłam zadowolona, dostałam różaną wodę toaletową Jeanne Arthes L'Eau de Rose, peeling do twarzy La Theorie Des Volcans Noir Eternae Youth Potion oraz lakier do paznokci Ciate w kolorze Fade to Greige.
W marcu było więcej pielęgnacji i chyba było to najsłabsze pudełko do tej pory. Znalazły się tam takie perełki jak mini paletka Sleek do oczu i policzków, w odcieniach, które sama sobie wybrałam w poprzednim miesiącu; oraz maska do włosów Schwarzkopf BC Bonacure Oil Miracle Brazilnut Oil Pulp Treatment, którą doceniłam dopiero kilka tygodni później, kiedy moje włosy zaczęły naprawdę zmieniać swój wygląd.
Kwiecień był miesiącem hitów. Rodial Glamolash™ Mascara XXL, której poświęciłam na swolim kanale cały film z recenzją, do której obejrzenia zapraszam. Spoiler - uwielbiam ten produkt! Model Co ModelCo Contour Stick, który rozpoczął moją historię z konturowaniem twarzy, czy SportFX Definition Duo Eyeliner Pencil, który przekonał mnie do kredek do oczu. Ładny odcień brązu, mocna czerń i do tego bardzo wygodna w użyciu formuła.
W maju zaprzyjaźniłam się z takimi produktami jak ModelLauncher Cosmetics Brow Duo Pencil, który jest w tym momencie moim ulubionym produktem do brwi, czy Dr.PAWPAW Original Balm bardzo przeze mnie polecany dla osób z atopowym zapaleniem skóry i egzemą.
Ostatnie pudełko również zawierało kilka niespodzianek. 111SKIN Space Defence Bright Eye Lift Gel to w tym momencie mój ulubiony produkt na okolice oczu. Muszę też wspomnieć o jego cenie - za 15ml płacimy ponad £110 ! W pudełku znalazła się miniatura o pojemności 5ml. Szybka matematyka i wiemy, że koszt tej miniaturki to prawie £40! Dodatkowo w pudełku znalazłam  Himalaya (Since 1930) Purifying Neem Face Wash, który bardzo chciałam przetestować i nareszcie miałam okazję, a także Sleek Power Plump Lip Crayon, czyli w tym momencie najczęściej przeze mnie używana kredka, która dodatkowo powiększa nasze usta.

Czy jestem zadowolona z subskrypcji?


Pytania, które często dostaję - czy to jest faktycznie taka przyjemność? czy to się opłaca? czy jestem zadowolona?
Wydaje mi się, że tak. Koszt jest niewielki (~£13, w tym koszt dostawy), a czasami można znaleźć naprawdę wyjątkowe kosmetyki, które na stałe zagoszczą w naszej kosmetyczce.
Co więcej, zauważyłam dosyć ciekawą tendencje GlossyBox UK do powtarzania produktów w kolejnych edycjach pudełek. Jeżeli nie zgarnę jakiegoś produktu, na którym mi będzie zależeć, to jest spore prawdopodobieństwo, że w kolejnym pudełku trafię na niego albo na produkt bardzo podobny.

***

Mnie GlossyBox UK do siebie przekonał. Na tym etapie nie obawiam się już tego, że któraś edycja mnie zawiedzie. Są lepsze i słabsze momenty, ale zawsze znajdą się w pudełku produkty, które będą strzałem w dziesiątkę.

Myślę, że jest to zakup do przemyślenia, jeżeli mieszkasz w Wielkiej Brytanii lub w Irlandii.





Brak komentarzy:

Nie spamujemy mośki! Reklamy mnie nie ruszają, ale przeszkadzają w obserwowaniu komentarzy i odpowiadaniu na nie :)

Szablon edytowany przez Aasieek. Obsługiwane przez usługę Blogger.