piątek, 29 listopada 2013

Dzień Darmowej Dostawy!

Kolejna szansa na zrobienie zakupów w ulubionych sklepach internetowych
bez potrzeby opłacania kosztów wysyłki!

Większość sklepów biorących udział w akcji znajdziecie na stronie www.dziendarmowejdostawy.pl

Dzień Darmowej Dostawy
2.12.2013


Warto sprawdzać tego dnia strony Waszych ulubionych sklepów. Niektóre lubią robić niespodzianki :)

czwartek, 21 listopada 2013

Listopadowy GlossyBox!

Jesienna Harmonia - hasło przewodnie listopadowego pudełka GlossyBox. Teraz, znając już jego zawartość, nie potrafię specjalnie się do tego odnieść. Wydaje mi się, że tematyka ma mało wspólnego z produktami z tego boxa. Nie jest to pierwszy raz, dlatego nie zwracam na to szczególnej uwagi.

Pomijając charakter pudełka, a skupiając się na jego zawartości, muszę powiedzieć, że jest naprawdę nieźle! O takie GlossyBoxy walczyliśmy! ;)

Tym razem dostałyśmy aż 4 pełnowymiarowe produkty, jedną miniaturkę i 2 próbki.

Pierwsze dwa produkty to coś do makijażu.
Nabłyszczający balsam do ust z firmy Balance Me oraz cień do oczu Emite Make up. Błyszczyk od razu trafił do mojej mamy ze względu na swój lekko brązowy kolor, natomiast cień trafił do mojej kosmetyczki. W jego przypadku producent obiecuje mocny pigment i beztłuszczową formułę, dlatego liczę na ten produkt. Moje powieki są raczej tłuste i jestem ciekawa jak ten cień zachowa się w moim przypadku.
Błyszczyk, 10ml, ~60zł
Cienie, 3.5g, ~80zł


Kolejne dwa produkty to miniaturka oraz próbka, o których wspominałam na początku. Tym razem to Vichy nas uraczyło swoimi kosmetykami. W pudełku znalazłam Vichy Idealia Life Serum (3ml) oraz Idealia Rozświetlający Krem Łagodzący (15ml). Oba te produkty od razu przypadły mi do gustu.
Moja cera jest z gatunku tych z rozszerzonymi porami. Do tej pory myślałam, że jedynym produktem, który sobie radzi z moją skórą jest baza pod makijaż z L'Oreal. Jakie było więc moje zaskoczenie, kiedy po nałożeniu serii Idealia na twarz, okazało się, że moja buzia jest naprawdę fantastycznie wygładzona! Producent obiecuje też poprawiony koloryt skóry, jednak w moim przypadku to nie zadziałało.
Serum, 30ml, ~149zł
Krem, 50ml, ~105zł

Następny w kolejności jest koncentrat wyszczuplający! :)
Tołpa, Dermo Body, Slim, Modelujący Koncentrat Wyszczuplający ma za zadanie zmniejszyć objętość tkanki tłuszczowej i zwiększyć elastyczność skóry. To oznacza mniej ciałka do kochania, ale produkt zapowiada się fajnie  :)
Swoją drogą muszę Wam się przyznać, że bardzo podoba mi się ta prostota opakowań firmy Tołpa. Za każdym razem zwracam uwagę na ten minimalizm.
Balsam, 200ml, ~50zł



Przyzwyczaiłam się już, że przy okazji każdego pudełka GlossyBox, mają miejsce różne afery i aferki. Tym razem nie było inaczej.
W GlossyBoxie w tym miesiącu znalazłam szampon Schwarzkopf Professional z serii Essensity. Pomijam już, że w moim przypadku również on trafił do maminej łazienki, ponieważ ja włosów nie farbuję, ale tutaj pojawił się inny problem - data ważności.
O sprawie przeczytałam na fanpage GlossyBox na facebooku. Sama pewnie bym nie zwróciła na to uwagi. Faktycznie, szampon jest dobry do użycia do końca grudnia 2013 roku, czyli mamy mniej więcej półtora m-ca na wykorzystanie kosmetyku. Dla mnie jednak nie stanowi to problemu.
To nie jest tak, że jeżeli szampon będzie w użyciu miesiąc dłużej to wypadną Wam włosy ;) Rozumiem tutaj kwestię poinformowania subskrybentek o takiej sprawie.. ale wyjaśnijmy sobie jedno - czy informacja 'dajemy szampon, ale z kończącą się datą ważności' nie sprawiłaby, że pudełko od razu uznane byłoby za bubel pomimo pozostałych, naprawdę udanych, produktów? This is marketing. This is Sparta! ;)
Szampon, 250ml, ~62zł

Na osłodę GlossyBox dorzucił nam próbkę perfum Katy Perry Killer Queen. Dla mnie zapach jest za słodki, ale jeżeli chodzi o perfumy to jestem bardzo  wybrednym stworzeniem, więc mnie to nie dziwi. Wierzę, że komuś może się podobać. Ja spróbowałam ich w pracy i potem cały dzień chodziłam niezadowolona ;)

Przyznam się, że już czekam na grudniową odsłonę GlossyBoxa. Na ich stronie już można podejrzeć, że pudełko będzie mega świąteczne. Ciekawe co się w takim boxie znajdzie :)

Kilka informacji dodatkowych.
GlossyBoxa możecie zamówić na stronie www.glossybox.pl. Jeżeli jest to Wasze pierwsze pudełko możecie skorzystać z 20% zniżki! Wystarczy przy zamówieniu podać kod NowaGB. Kod ważny do 15.12.2013r.
Ważna informacja - pudełko listopadowe zostało już niestety wyprzedane.

// zdjęcia pobrane ze strony www.glossybox.pl


poniedziałek, 18 listopada 2013

-40% na kolorówkę!

Mega szybka informacja dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą...

W dniach 22-28 listopada Rossmann przygotował kolejną wielką akcję promocyjną!
Tym razem -40% na wszystkie kosmetyki kolorowe. 

piątek, 8 listopada 2013

Manicure of the...


Jeżeli nie śledzicie mnie na Instagramie to nic nie wiecie! :)

Zauważyłam, że modne stało się robienie pewnym fotograficznych podsumowań. Jeżeli interesują Was moje comiesięczne wpisy 'z życia wzięte', to dajcie znać, natomiast dzisiaj postanowiłam wrócić do projektu, który rozpoczęłam.. wieki temu!

Manicure of the Month, które tym razem będzie podsumowaniem wrzesień-październik. Jakiś faworyt? Tutorial? Dajcie znać!


Zabawa czarnym lakierem i bazą matującą. Cętki wykonanie lakierem do zdobień, ale efekt jest łatwy do osiągnięcia nawet i bez tego.



 Falbanki! To było jedno z moich pożegnań z latem i piękną pogodą. Wykonanie nie było najłatwiejsze, ale ja - kompletne plastyczne beztalencie - poradziłam sobie z zadaniem całkiem nieźle :) W rolach głównych O.P.I Baby Pink i biały lakier do zdobień.




Zainspirowana przez Red Lipstick Monster stworzyłam kopię jej manicure, który wyszedł mi chyba całkiem nieźle. Wybrałam do tego pastelowe kolory.




Nowa zdobycz z Sephory. Szarak o bardzo dobrze dopasowanej nazwie - London Sky. Ponieważ Sephora zmieniała opakowania swoich lakierów, tego malucha udało mi się kupić za ~3zł. Dobry deal, a lakier świetny!



W październiku GlossyBox dorzucił do pudełka lakier GoldenRose z serii Rich Color. Stał się on od razu moim ulubieńcem. GoldenRose nr 41.



Podkradziony koleżance kolejny Golden Rose tym razem numer 264 z serii z proteinami. Lakier wyglądał obłędnie i bardzo klasycznie, dodatkowo miał bardzo ładny połysk. Takie kolory przyciągają uwagę.



Ten lakier już Wam kiedyś prezentowałam przy okazji prezentowania swojej kolekcji Jolly Jewels z GoldenRose.



Ewidentnie wpis zdominowany przez lakiery z GoldenRose. Faktycznie mam coraz więcej lakierów tej firmy w swojej kolekcji. 


czwartek, 31 października 2013

Mroczna bohaterka

Świt zastaje Cię w mrocznej posiadłości króla wampirów. Co zrobisz, aby ukryć swoją ludzką tożsamość i przeobrazić się w jedną z mrocznych postaci?
Ponieważ wieść niesie, że żaden makijaż ani stylizacja nie pozwoli mi niewinnie przejść obok wampira, w sytuacji kiedy stanęłabym z jednym z nich twarzą w twarz, podniosłabym brodę wysoko i odważnie spojrzała mu w oczy. Może nieokazywanie strachu i zdecydowanie pozwoliłoby mi kontynuować istnienie w wampirzej postaci, kto wie? Ludzkich cech fizycznych nie ukryję, ale mocny charakter zawsze daje szansę na przetrwanie.

Makijaż został wykonany na potrzeby konkursu "Mroczna Bohaterka", inspirowanym książką Abigail Gibbs "Mroczna Bohaterka. Kolacja z Wampirem".



Gdyby jednak się okazało, że król wampirów posiada w swojej łazience mają kosmetyczkę pełną kolorówki... :)








Happy Halloween!

środa, 31 lipca 2013

Isana Med żel pod prysznic z olejkiem pomarańczowym


Czy Wy też często macie tak, że nie jesteście w stanie poprzestać na jednym żelu pod prysznic? Lubię mieć wybór, dlatego w tym momencie w swojej łazience mam 4 różne zapachy. I każdy jest moim ulubionym ;)

Zapachy, na jakie stawiam, to na pewno odświeżające propozycje na dzień i coś ‘cieplejszego’ na noc. W zależności czy biorę prysznic rano, czy wieczorem, zawsze wybieram inny zapach. 

Jedną z propozycji na poranny prysznic może być Isana Med żel pod prysznic z olejkiem pomarańczowym. Kiedy trafił w moje ręce, nie miałam pewności czy się polubimy.

Seria Isana Med jest dla mnie kompletnie nowa. Na próżno szukać dokładniejszych informacji o tej rodzinie produktów Isana. Jedno jest pewne - to są produkty stworzone dla osób z wrażliwą, wymagającą skórą. Ja taką mam, dlatego temu produktowi postawiłam wysoko poprzeczkę.

Ponieważ bardzo często kieruję się węchem, pierwszym poważnym testem produktu była ocena zapachu. Tu, niestety, początek był trudny. Wąchając żel w opakowaniu wyczuwałam dziwną, irytującą, chemiczną nutę i straciłam chęć na testowanie. Ostateczny werdykt zdecydowałam się jednak wydać po pierwszym użyciu i... bardzo dobrze zrobiłam. To, co czułam po otwarciu opakowania, w łazience zamieniło się w fantastyczny zapach pomarańczy. Nie był to jednak zapach typowy dla kosmetyków, ale miał w sobie coś jeszcze, co ja często określam jako ‘zboże’, ale zdaję sobie sprawę że to bardzo odbiega od prawdy ;) Po nałożeniu żelu na skórę nie czułam sztucznej pomarańczki, tylko naturalny, przyjemny zapach. Nie pierwszy raz zdarza mi się, że żel całkowicie inaczej pachnie po roztarciu go na skórze i w tym wypadku to była różnica na plus.

Jeżeli chodzi o działanie produktu, to zdecydowałam się go użyć w najwrażliwszym miejscu na mojej skórze, gdzie jest ona bardzo wysuszona, a nawet atopowa. Tak jak zazwyczaj myję te miejsce emolientami, tak tym razem zdecydowałam się przetestować produkt nawet w ten sposób. Raz się żyje :) Na szczęście szkód wielkich nie było. Może efekt nie był taki jak przy olejkach z emoilientami , ale na pewno skóry dodatkowo nie wysuszał. Było nieźle jak na zwykły żel z Rossmanna.

W tym momencie często sięgam po ten produkt, ponieważ jego zapach nastraja mnie bardzo pozytywnie, a nawilżenie jakie mi zapewnia, świetnie niweluje niszczące działanie warszawskiej wody. Ten produkt zdecydowanie mogę polecić wrażliwcom!

Co producent napisał na temat tego żelu?
"Isana Med żel pod prysznic z olejkiem pomarańczowym: dokładnie oczyszcza i nawilża naskórek, a zawarty w żelu olejek z egzotycznej pomarańczy odpręża i rozbudza zmysły. Żel delikatnie się pieni, a naturalne PH zapewnia skórze równowagę, nie wysuszając jej przy tym. Dlatego doskonale sprawdza się również przy pielęgnacji suchej i wrażliwej skóry. "


Produkt dostępny w drogeriach Rossmann.
Cena: 5,79 zł/250 ml

niedziela, 19 maja 2013

Glossy Mother's Day



Dawno mnie tu nie było. Przeprowadzki, zmiany i dopiero od niedawna powoli wracam do starego trybu blogerki i vlogerki :)

Czy Wasze mamy również chętnie rozpakowują z Wami comiesięczne pudełka GlossyBox? W moim przypadku jest to pewnego rodzaju rytuał. Nawet teraz, kiedy mieszkamy w różnych miastach, specjalnie przywożę ze sobą produkty z GB, żeby moja mama mogła sobie je pomacać i przetestować :)

Dlatego też, kiedy dowiedziałam się o specjalnej edycji pudełka właśnie dla naszych Mam, stwierdziłam, że to świetna okazja, aby sprawić mojej najlepszej przyjaciółce niespodziankę.

Ta limitowana edycja GlossyBoxa wygląda bardzo niepozornie, ale w środku chowa prawdziwe skarby.


Przede wszystkim bardzo spodobała mi się delikatna i kobieca oprawa graficzna całego pudełka. Wszystko wygląda bardzo zgrabnie i tak bardzo pasuje do mojej Mamy.. :)

Co znalazło się w pudełku dla mojej Mamy?


1. BellaPierre Cosmetics - Super Lip Gloss (~65zł / 9ml)
Błyszczyk do ust w kolorze Clementine Citrus. Bardzo letni i słoneczny kolor z rozświetlającymi drobinami. Produkt zawiera dużo wartościowych składników, które dobrze zadbają o mamine usta.



2. Elite Models - Intense Kajal (~45zł / 3g)
Przyznaję, to będzie nowość w kosmetyczce mojej Mamy. Do tej pory kredka zawsze musiała być w kolorze delikatnego brązu, więc grafitowy odcień nr 03 Precious Grey będzie wyzwaniem. Bardzo dobry sposób na podkreślenie makijażu oka, tym bardziej, że moja mama nie może się niestety poszczycić bogatymi rzęsami :)

3. Mememe Cosmetics - Eye Inspire Mono Eyeshadow (~25zł / 3g)
To ewidentnie koniec z bezpiecznym brązem. Odcień 02 Dusk oraz wcześniej wspomniany kajal stworzą całkiem fajny duet.



4. Emite Makeup - Proffesional Makeup Sponges-Flower (~50zł / 6 szt.)
Bezlateksowe gąbki do makijażu. Osobiście jestem im przeciwna, ale ciekawa jestem jakiego zdania będzie moja Mama.



5. Monu Proffesional Skincare - Skin Perfector (~100zł / 50ml)
Wygładzający krem jest strzałem w dziesiątkę. Moja Mama od dłuższego czasu poszukuje fajnego kremu i na pewno przyda się jej skórze rozjaśnienie skóry i przywrócenie jej blasku.



6. Sexy Hair- Silky Sexy Hair Frizz Eliminator (~85zł / 125ml)
Nazwa mało przekonująca, ale produkt wydaje się być wart uwagi. Nabłyszczające serum mające zapobiegać puszeniu się włosów brzmi obiecująco. Może nareszcie uda się poskromić mamine włosy, które nie słuchają się nikogo i niczego. Jaki pan taki kram! :)



Pudełko na Dzień Mamy kosztuje 99zł i zawiera same pełnowymiarowe kosmetyki o łącznej wartości 300zł.
Co o nim sądzicie? Czy zawartość jest w stanie zadowolić nawet najbardziej wymagające Mamy?

Tę edycję pudełeczka GlossyBox możecie zamawiać na specjalnej stronie internetowej GlossyBox.



czwartek, 7 marca 2013

Oriflame, More by Demi - Daring Brown

Mój pierwszy lakier z Oriflame. Serio, serio! Nie jestem specjalistką od kosmetyków tej firmy, ale ostatnio dałam im szansę i znalazłam kilka perełek.

Kolekcja More by Demi jest kolekcją klasyczną. Na pewno bardziej podpasuje ona dojrzałym kobietom oraz takim, które stawiają na elegancję na co dzień. Kolorystyka kolekcji bardzo mi się spodobała, a moją uwagę przykuł szczególnie jeden odcień - Daring Brown.

W katalogu lakier wyglądał trochę jaśniej, ale teraz, kiedy mam go już w swojej kolekcji, myślę że jest po prostu idealny.


Dodatkowym plusem jest jego jakość. Nakładanie nie stanowi problemu, lakier nie rozlewa się za bardzo i nie tworzy smug. Pędzelek mógłby być ciut szerszy, ale i tak nie jest najgorszy.






Jak Wam się sprawdzają lakiery z Oriflame? Powinnam w nie częściej inwestować?


P.S. Podczas, gdy ja tu sobie piszę o kosmetykach, moja siostra ciężko pracuje! Zostałam dzisiaj ciocią po raz trzeci! :)) ♥

wtorek, 5 marca 2013

Promocje na Dzień Kobiet 2013

Znowu nadarza się okazja, dzięki której sklepy kuszą przecenami. Postarałam się zebrać dla Was co ciekawsze (moim zdaniem) linki do sklepów internetowych z promocją na Dzień Kobiet.

Drogie Panie, 8 marca świętujemy z listonoszem, haha :)


Merlin.pl - nawet do 40% taniej na wybrany asortyment. A tu perfumy, książki, filmy, muzyka i gadżety.
Promocja obejmuje zamówienia złożone i potwierdzone do godz. 9:00 dnia 8 marca 2013, lub do wyczerpania produktów w cenie promocyjnej.

Konad - za zakupy powyżej 30zł wysyłka za darmo.

ByDziubeka - Zrób zakupy za ponad 100zł i odbierz prezent niespodziankę
Promocja ważna w dniach 5-8 marca.

Wittchen - 8 marca wybrane modele torebek przecenione do 30%. Promocja dostępna również w sklepach stacjonarnych.

Synesis - Za zakupy zrobione w dniach 2-8 marca dostajesz 45% zniżki!

Swiss - W dniach 5-8 marca w butiku internetowym wszystkie damskie zegarki z 15% rabatem.
Kod specjalny online 08032013. Grawerowanie zegarka GRATIS.

Allepaznokcie - Przy zakupie dowolnego produktu w dniach 1-8 marca lakier Cracle gratis.

BonPrix - Do 10 marca zakupy bez kosztów dostawy z kodem W13A.

Alledrogeria - 7% na zakupy z kodem 8MARCA7
Zniżka obowiązuje wyłącznie na produkty nieprzecenione w cenie regularnej.


Stacjonarne promocje:
Douglas - 7-8 marca manicure i makijaż 50% taniej

La Perla (Warszawa, Józefów, Zakopane) - Klinika kusi 25% rabatem na wszystkie zabiegi w dniach 8-15 marca. Dodatkowe atrakcje również zapewnione.
*oferta nie obejmuje zabiegów SPA (rytuały, masaże, zabiegi kosmetyczne)


Jeżeli słyszałyście o innych zniżkach z okazji Dnia Kobiet, dajcie znać w komentarzach!


Edit:
Informacje o promocjach od komentujących:

Ladymakeup.pl - 8 marca wysyłka gratis!
dotyczy zamówień opłaconych przelewem lub PayU, PayPal, z dostawą przez Pocztę Polską na terenie kraju, lub Paczkomatów 24/7

Ekobieca.pl  - 8 marca -30% na wybrany przez siebie jeden kosmetyk

czwartek, 28 lutego 2013

Karnawałowa czerwień od Pierre Renè (01 Carnival)

Rzadko piszę na swoim blogu o produktach znalezionych w GlossyBoxie. Może to błąd, może powinnam tutaj również dodawać recenzje tych kosmetyków? Co sądzicie?

Dzisiaj chcę pokazać Wam lakier do paznokci, który znalazłam w lutowym, urodzinowym pudełku od GlossyBox. Sam fakt, że był to lakier firmy Pierre Renè trochę zbił mnie z tropu. Dlaczego? Tani, ogólnodostępny lakier firmy, która nie zachwyca jakością. Średnio pasował on do pozostałych, stosunkowo luksusowych produktów.

Lakierowi  Pierre Renè Carnival nr 01 nie mogę odmówić świetnego odcienia. Ładna, klasyczna czerwień z drobinkami, których zadaniem jest podbicie koloru, zwiększenie blasku i nadanie charakteru naszym paznokciom. W tej kwestii lakier sprawdza się fenomenalnie.





Aplikacja lakieru była łatwa i przyjemna. Pędzelek w odpowiednim rozmiarze, dobra konsystencja i stosunkowo krótki czas wysychania. Naprawdę dobrze się ten produkt zapowiadał.

Niestety, jest duże 'ale', które sprawia, że zbyt szybko żadnego lakieru z Pierre Renè nie kupię. Mianowicie: kiepska jakość. Dawno nie miałam sytuacji, aby lakier odpryskiwał będąc jeszcze na wpół wyschniętym! Fenomen na skalę światową ;)
Później było już tylko gorzej. Ostatecznie skończyłam z paznokciami do połowy przykrytymi kolorem, ponieważ druga połowa po prostu odpadła. Wyglądało to przekomicznie, bo każdy mój ruch powodował większe braki w manicure. Duże 'no no' i jedno 'never' ;)

Tu muszę dodać, że sposób w jaki malowałam paznokcie był tak jak zwykle - base coat, dwie warstwy lakieru (chociaż trzecia nie byłaby w tym wypadku przesadą) i top coat, który wygrywał z najbardziej upiornymi lakierami, a z tą czerwienią nie dał rady.

Ponieważ jednak lakier mimo wszystko zachwyca swoim wyglądam, to może uchodzić za fajny produkt. W tym wypadku jednak jakość totalnie przeważyła na całości.

Cena: ~ 7zł/10ml

wtorek, 26 lutego 2013

Manicure: Graffiti (Mariza nr 3596)

Kolorystyczne szaleństwo! Pokazywałam Wam ostatnio jeden z mocnych kolorów na wiosnę - intensywną zieleń. Dzisiaj ponownie przychodzę do Was z lakierem Marizy - tym razem jest to turkus z dużą domieszką niebieskości. Dla efektu "WOW!" pobawiłam się trochę gąbeczkową metodą i stworzyłam na serdecznym palcu małe graffiti. Użyłam do tego bazowego lakieru i bohatera dzisiejszego odcinka, czyli turkusu z Marizy (numer katalogowy: 3596). Dodatkowo skorzystałam z ostatnio prezentowanej zieleni tej samej firmy oraz jednego z połyskujących turkusów od Colour Alike. Efekt spodobał mi się tak bardzo, że przechodziłam w tych paznokciach cały tydzień.






Pytałyście mnie o to, czy lakiery Marizy nie barwią przypadkiem płytki paznokcia, jak się noszą i zmywają. Tutaj wszystko uzależnione jest od wybranego koloru. W przypadku wcześniej wspomnianej zieleni, po zmyciu lakieru na paznokciu została żółta warstwa, której ciężko było się pozbyć. Lakier sam w sobie nie był też specjalnie trwały - odpryskiwał i ścierał się bardzo szybko. Niebieski turkus jest trwalszy od zielonego brata. Jednocześnie bardzo dobrze się zmywa i nie zostawia śladów.

piątek, 8 lutego 2013

Wellness&Beauty masło do ciała Mandarynka i Jogurt

Wybierając masła czy balsamy do ciała kieruję się pewnymi kryteriami. Najważniejsze dla mnie jest to, czy moja skóra zostanie odpowiednio nawilżona, wygładzona, i czy produkt zostawi na niej ładny zapach. Najczęściej decyduję się na masła, ponieważ bardziej odpowiadają moim wymaganiom.

Dzisiaj przedstawię Wam produkt, który nie od razu przypadł mi do gustu. Na samym początku krzywo na niego patrzyłam i kręciłam nosem, potem przyszedł czas na fazę koleżeńską, a teraz nie wyobrażam sobie bez niego dnia.

Wellness&Beauty masło do ciała Mandarynka i Jogurt na samym początku przypomniał mi swoim zapachem czasy dzieciństwa. Pamiętam, że jako mały brzdąc trochę chorowałam i spędzałam tygodnie na antybiotykach o smaku jogurtowej mandarynki. Pierwsze spotkanie z masłem o takim zapachu szybko się skończyło i zanim przyszedł czas na drugie podejście, to musiało minąć kilka dni ;)
Z innym nastawieniem ponownie sięgałam po ten produkt. Otworzyłam umysł i dałam mu szansę. I wynik jest taki, że nie wyobrażam sobie nałożyć innego masła po prysznicu. Koszmary dzieciństwa odeszły w zapomnienie. Ha ha! :)

Masełko poza zapachem ma rewelacyjne właściwości. Ma bardzo gęstą konsystencję, ale nie jest ona specjalnie tłusta. Potrafi za to sprawiać trudności z rozsmarowaniem.
Po zastosowaniu tego produktu skóra była bardzo dobrze nawilżona i wygładzona, a efekt wyczuwalny był jeszcze przez kolejne, długie godziny. Moja skóra wymaga ciągłego nawilżenia, ponieważ ma tendencje do odwadniania się, więc tym większe jest moje zaskoczenie, kiedy budzę się rano i nie muszę od razu sięgać po balsam.

Patrząc na skład produktu, widzę raczej bezpieczny i bogaty zestaw. Przyzwyczaiłam się już do tego, że produkty proponowane przez Rossmann mają przyjazne składy i tym razem też się nie zawiodłam.

Podsumowując, produkt w pełni spełnił moje oczekiwania. W tym momencie używanie tego masła stanowi miłe zakończenie każdego dnia, który dzięki sesji jest stresujący i wymagający ;)

Co mówi producent?
Wellness&Beauty masło do ciała Mandarynka i Jogurt: masło sprawdzi się szczególnie przy
pielęgnacji skóry suchej i zniszczonej. Jego intensywnie owocowy zapach z pewnością przypadnie
do gustu osobom lubiącym ciekawe i wyraziste nuty. Odżywcze masło Shea oraz cenny olejek Jojoba
koją zniszczoną skórę i intensywnie nawilżają naskórek, chroniąc go przed nadmiernym wysuszeniem.
Natomiast pielęgnująca witamina E i gliceryna dodatkowo go nawilżają.

Wellness&Beauty maslo do ciala Mandarynka i Jogurt dostępne jest w drogeriach Rossmann
Cena: 10,29 zł/ 200 ml