czwartek, 29 grudnia 2011

TAG: Pięć noworocznych postanowień kosmetycznych

Witajcie po Świętach!
Jak minęły Wam te wyjątkowe dni? Jesteście zadowoleni z otrzymanych prezentów? Ja bardzo. Do tego atmosfera, jaka panowała w te Święta była naprawdę wyjątkowa :) Nawet brak śniegu nie zepsuł nikomu nastroju. Może tylko dzieciaki trochę marudziły.


Dzisiaj postanowiłam odpowiedzieć na Tag, który bardzo mi się spodobał. Nie jestem typem osoby, która robi listę postanowień noworocznych, ale ponieważ mam wiele planów na rok 2012, postanowiłam w taką listę się zaopatrzyć. Dzisiaj przedstawię Wam moje kosmetyczne pomysły :)

wtorek, 13 grudnia 2011

Świąteczny tutorial: Manicure

Czujecie już Święta? Wprawdzie nie ma śniegu, ale w tym roku Boże Narodzenie będzie dla mnie wyjątkowe i tak naprawdę odliczam już dni. Chyba nic nie będzie w stanie zepsuć mi tych chwil :)

Święta to okazja do wymyślania zwariowanych połączeń. W tym momencie moją inspiracją są konkretne kolory: złoto, czerwień, zieleń, niebieski.. Na Youtube pojawia się mnóstwo świątecznych inspiracji makijażowych, a ja dzisiaj postanowiłam poeksperymentować ze swoimi pazurkami :)

Dzisiaj postawiłam na połączenie czerwieni ze złotem - jedno z moich ulubionych, świątecznych rozwiązań.
Postarałam się nawet o zdjęcia 'krok po kroku', a uwierzcie mi - samej nie jest łatwo! Potrzebuję asystenta, zdecydowanie :)



Na samym początku nałożyłam mój ulubiony base coat - Sally Hansen, Hard as Nails. Świetnie ochrania moje paznokcie i sprawia, że są mocne.


Jako kolorową bazę nałożyłam lakier z firmy e.l.f. Jest to jeden z tych udanych produktów, dlatego chętnie do niego powracam. Lakier jest w kolorze Red Velvet.

Na sam koniec na paznokciach ląduje topper z Essence - uwielbiam te produkty i zamierzam zakupić ich więcej. Wystarczy jedno pociągnięcie, a manicure dostaje całkowicie nowe życie :) Poza tym jest to świetny sposób na zakrycie pewnych niedociągnięć, jeżeli takie powstaną podczas malowania.
Ja go wykorzystałam do nadania manicure świątecznego charakteru - złoty brokat (nr 06 you're a gold mine) świetnie sprawdził się w tej roli.



I ta-da! Manicure gotowy :) Po paru godzinach z takimi paznokciami stwierdzam, że idealnie wpasuję się w świąteczne dekoracje. :D




Żałuję, że zdjęcia nie oddają prawdziwego efektu, jaki dał topper. Paznokcie radośnie migoczą, kiedy ruszam dłonią ;) Tym bardziej, że lakier z e.l.f. również daje fajny, satynowy efekt. Kompozycja bardzo mi się podoba.

Czy Wy również wykorzystujecie takie świąteczne okazje do małych, kosmetycznych eksperymentów? :)

xoxo,
Aasieek bloguje

poniedziałek, 5 grudnia 2011

Manicure: Klasyczny french manicure

Dzisiaj przyszła pora na klasyczny francuski manicure.

Czy wiecie, że french jest tak naprawdę amerykańskim tworem z lat 70? Ojcem frencha jest Jeff Pink, twórca marki ORLY. Do tej pory taki sposób malowania paznokci pozwala na wygodę, ponieważ pasuje on do praktycznie każdej stylizacji. Jeżeli nie macie pomysłu na paznokcie, decydujecie się na francuski manicure i wiecie, że to będzie strzałem w dziesiątkę. W tym momencie french ma kilka postaci. Od klasycznej po naprawdę szalone, kolorowe. Trochę więcej pisałam o tym kilka miesięcy temu.

Ja często decyduję się na klasykę. Wydaje mi się, że przy takim manicure dłonie wyglądają naprawdę kobieco.


Za każdym razem, gdy w filmiku mam frencha, dostaję pytania nt. tego, jak go wykonałam. Kiedyś stawiałam na paski, pisaki, ale teraz nauczyłam się na tyle poprawnie operować pędzelkiem, że przy małym skupieniu jestem w stanie wykonać w miarę poprawny manicure. Paski zrobiłam za pomocą lakieru do zdobień i później jedynie wypełniłam braki zwykłym białym lakierem. Na wierzch nałożyłam mleczny, lekko różowy lakier. Takie połączenie - mleczne - najbardziej mi się podoba.



Jak Wy zaopatrujecie się na taki manicure? Czy waszym zdaniem faktycznie jest to idealne, uniwersalne rozwiązanie dla każdej kobiety?

Aasieek bloguje

czwartek, 1 grudnia 2011

Zakupy listopadowe

Najnowszy filmik na moim kanale - haul listopadowy. Mówię w nim o pielęgnacji i kolorówce. Już po nakręceniu filmiku, doszło jeszcze kilka produktów i pomyślałam, że pokażę je Wam na blogu, jednocześnie zapraszając na filmik!

Kilka dni temu dostałam swoje zamówienie z Avonu. Jeden z zakupionych produktów miał już swoją premierę w jednym z poprzednich postów.

Tak jak nie przepadam specjalnie za kosmetykami firmy Avon, jest kilka perełek, które kupuję, kiedy natknę się na interesujące promocje. Świąteczny katalog to najlepszy czas na złapanie szalonych przecen.

środa, 30 listopada 2011

(Prawie) wszyscy mają KISSBOX, mam i ja!

Polska nareszcie doczekała się swojego beauty BOXa. Po zachęcających opiniach z zachodu, nie trzeba było długo czekać na polską wersję kosmetycznej subskrypcji.

O co chodzi?
Raz w miesiącu otrzymujesz pudełeczko, które zawiera różnego rodzaju próbki, sample, czasami pełnowymiarowe produkty. Zazwyczaj są to mniej znane/z górnej półki/słabo dostępne kosmetyki. Oczywiście, nic nie jest za darmo. W Polsce cena KISSBOXa to 25zł ( ale już wkrótce premierę będą miały kolejne pudełeczka i cena będzie oscylować pomiędzy 25 a 50zł).
Takie rozwiązanie zrodziło się na zachodzie - USA i UK już od dawna cieszą się takimi comiesięcznymi prezentami :)


wtorek, 29 listopada 2011

Manicure: Vivid Violet by Avon

Czas na jakiś manicure!

Razem z jesienią pojawiła się u mnie chęć na wibrujące kolory na paznokciach. Liczył się tylko idealny połysk. Wszelkiego rodzaju metaliki, szarości i brokaty są tym, co mi się w tym momencie najbardziej podoba.

W ostatnich tygodniach kupiłam kilka lakierów tego typu, ale dzisiaj zamierzam zatrzymać się przy jednym - połyskliwym fiolecie, który ostatnio zakupiłam.



Lakiery z Avonu zawsze mnie zachwycały - różnorodność kolorystyczna i jakość. Kupując ich lakiery nie myślę o tym, ile kosztują, ale na ile mi starczą. Mam w "swojej kolekcji" kilka lakierów z tej firmy i wg mnie są to jedne z lepszych produktów tego typu. Kosmetyki Avonu mnie nie zachwycają, ale lakiery są naprawdę warte grzechu. Jeżeli widzę jakąś promocję na kolory do paznokci to długo mnie namawiać nie trzeba ;)

Tym razem kupiłam dość żywy fiolet, który chodził za mną od jakiegoś czasu. Nie mówię o dokładnie tym lakierze tej firmy, ale nad takim kolorem myślałam od dawna.
Vivid Violet ma naprawdę niesamowity połysk. Zwraca na siebie uwagę i jest dokładnie tym, czego potrzebowałam.
Producent obiecuje manicure bez odpryskiwania, ale tak czy siak nałożyłam na niego top coat. Jakoś nigdy nie wierzę tym zapewnieniom o idealnym manicure przez kilka dni ;) Odprysk zrobić się może w każdej chwili.


Produktu jest aż 12ml, ja za niego zapłaciłam 11zł. w promocji i po zniżce od mojej konsultantki. Ponieważ miałam już do czynienia z tymi lakierami, to wiem, że zachowują one świeżość na długo i starczą naprawdę na wiele, wiele miesięcy.





W tym miejscu chciałabym Was również zaprosić na nową stronę, którą stworzyłam. Zależało mi na miejscu, gdzie będę mogła pokazywać wyłącznie swój manicure. Tym bardziej, że często zmieniam kolor na pazurach. Zapraszam Was na Nail of the day :)

Aasieek bloguje

poniedziałek, 28 listopada 2011

Miłe zaskoczenie

Ponad dwa miesiące nieobecności, wow!
Wrzesień i październik to były szalone miesiące. Nie myślałam zbyt wiele o pisaniu na blogu. Nawet o YouTube zapomniałam na chwilę. Dzisiaj przychodzę do Was z wpisem trochę odbiegającym od tematyki kosmetycznej :)

Nie wiem, czy pamiętacie moją recenzję sklepu Markafoni (kiedyś BuyVip). Nakręciłam ją pod koniec lipca na prośbę widzów. Często mówiłam o zakupach zrobionych w tym sklepie i to spowodowało wzrost zainteresowania tematem. Przyznam szczerze, że zapomniałam o całej sprawie dość szybko, więc tym bardziej się zdziwiłam, kiedy na początku zeszłego tygodnia odezwała się do mnie przedstawicielka firmy Markafoni.

poniedziałek, 5 września 2011

TAG: 10 pytań kosmetycznych od Majorki

Kolejny tag!
Przyznam szczerze, że nie zamierzałam zaczynać całej tej tagowej zabawy, ale jednak przełamałam się :-)

OTAGowana zostałam przez
mylittlecosmetics oraz chochlikkornwalijski. Dzięki!


Zasady:
1. Umieść obrazek "10 pytań kosmetycznych od Majorki"
2. Odpowiedz na 10 pytań kosmetycznych
3. Powiedz, kto Cię oTAGował
4. OTAGuj 12 blogów tym TAGiem
5. Poinformuj blogi o oTAGowaniu


środa, 31 sierpnia 2011

It's purplicious!

Zanidbałam bloga! Przepraszam.

Ostatnio będąc w Douglasie zaszalałam przy szafie Essence. Dowiedziałam się o istnieniu nowych produktów kosmetycznych ;) Tym razem wybór padł na kilka rzeczy do makijażu (o nich może w innym poście) oraz na dwa gadżety do paznokci.

Gadżety, bo nie jest to żaden must have natomiast dzięki temu można osiągnąć całkiem fajne efekty.




Mówię tutaj o serii topperów z Nail Art Special Effect z Essence. Mam dwa i wciąż z nich korzystam. Tym razem użyłam mojego ulubionego lakieru, czyli 01. It's purplicious. Połączyłam go z lakierem z Marizy z kolekcji letniej - żywy róż nr 13. Topper tradycyjnie nałożyłam na jeden paznokieć. Próbowałam malować wszystkie pazury, ale nie wyglądało już to tak ciekawie. Poza tym ten konkretny lakier baaaardzo trudno się zmywa. Brokat schodzi od razu, ale te pocięte kawałki niestety są trudniejsze w usunięciu.

w tle gustowna firaneczka... ;)


Drugi topper, który nabyłam to 06. You're a gold mine. Piękny, złoty lakier, który świetnie wygląda na ciemnych kolorach.
Ciekawa jestem jak będą wyglądały te lakiery na czystych paznokciach.  Myślę, że dwie warstwy takiego produktu mogą dać całkiem fajny efekt. Spróbuję ze złotym, bo boję się, że fioletu bym po prostu nie zmyła ;-)
Aasieek bloguje

piątek, 19 sierpnia 2011

TAG: 30 pytań kosmetycznych

© Aasieek
ZASADY
1. Napisz, kto Cię oTAGował.
2. Odpowiedz na 30 pytań.
3. Przekaż TAG 10 innym blogerkom.
4. Poinformuj je w komentarzach, że zostały przez Ciebie oTAGowane i umieść adresy do ich blogów w swojej odpowiedzi.
5. Po odpowiedzeniu na pytania poinformuj o tym osobę, która Cię oTAGowała, na przykład pod jej najnowszą notką.

Zostałam oTAGowana przez: Anetę. Dziękuję!



piątek, 29 lipca 2011

Recenzja: Mariza, Nowa kolekcja lakierów

Swego czasu na stronie facebookowej firmy Mariza odbył się konkurs na letni manicure. Piszę o tym, ponieważ byłam w jury tego konkursu i po zakończonych obradach i wyłonieniu zwycięzcy otrzymałam pakunek z dziesięcioma lakierami z najnowszej kolekcji kolorystycznej :)

Kolory sama wybierałam, ale i tak kilka z nich mnie zaskoczyło. W katalogu kolory wyglądają ciut inaczej. Wiadomo, zawsze trzeba brać pod uwagę takie różnice kolorystyczne. W przypadku tych lakierów wydaje mi się, że w katalogu wyglądają one na jaśniejsze. To informacja dla osób zmawiających.




Lakiery te są w małych buteleczkach po 5ml. Produktu starcza na kilka lub kilkanaście aplikacji w zależności od sposobu malowania. Kiedyś jakość tych lakierów mnie nie zachwycała. Szybko odpryskiwały, ścierały się, a czasami schodziły płatami z paznokcia. W tym momencie ich formuła musiała chyba zostać polepszona lub też po prostu Hard as Nails z Sally Hansen, którego używam jako base coat, sprawia się wyśmienicie. Ostatnio przechodziłam 5 dni bez przerwy w kolorze nr 47 i dopiero ostatniego dnia zauważyłam jakieś braki na paznokciach.

niestety, tutaj niebieski kolor nr 44 (mały palec po lewej stronie) wyszedł zbyt jasno.
w rzeczywistości jest o ton ciemniejszy.


Nowa kolekcja kolorystyczna zawiera 29 odcieni. Są to kolory najmodniejsze w ostatnich miesiącach i z tego co wiem cieszą się niemałą popularnością :) Nie dziwię się - produkt jest tani (3zł ! ), a występuje w naprawdę fajnych kolorach.

Moimi ulubionymi są numery: 47 (intensywny, śliwkowy fiolet), 43 (wibrujący błękit), 50 (elegancki szary) i 48 (pudrowy fiolet). Dokładnie w tej kolejności :)


Jest jeszcze kilka kolorów które wyglądają ciekawie i chyba się na nie skuszę. Zresztą same wiecie, że jeżeli chodzi o lakiery do paznokci to jestem typowym chomikiem! :)

Co Wy sądzicie o tej nowej kolekcji?

Aasieek bloguje

wtorek, 26 lipca 2011

Recenzja: Mariza, Masła do ciała

"Masła - moja miłość" - tak powinien brzmieć tytuł tego wpisu :)

Zaczęło się niewinnie od kakaowego masełka z firmy Ziaja. Potem pojawiały się kolejne słoiczki aż w końcy znalazłam swoją ulubioną trójkę i to w dodatku z jednej firmy.
Początkowo otrzymałam melonowe masło do zrecenzowania i jako że zostałam w końcu konsultantką firmy Mariza, to z czasem zaznajomiłam się z całą serią SPA. W tym momencie w kolekcji mam aż trzy masła, które namiętnie odkupuję jak tylko kończy mi się opakowanie.

Moje ulubione melonowe, ujędrniające masło to rozkosz dla ciała i nosa! Zapach po prostu zniewala i z tego powodu używam tego masełka najczęściej. Bardzo fajnie się rozsmarowuje i świetnie nawilża skórę. Jest dosyć wydajne, ale to pewnie dzięki swojej smarowności. Konsystencją przypomina mi bardziej gęsty krem. Czy ujędrnia? Nie wiem, ale skóra na pewno się po nim czuje i odzyskuje energię.

Odżywcze masło poziomkowe ma również niesamowity zapach prawdziwych poziomek. Konsystencją i działaniem nie różni się od masła melonowego, ale owocowy zapach faktycznie bardziej odżywia. Niekoniecznie skórę, bo nawilżona skóra zawsze będzie dobrze wyglądać, ale kiedy czuję na sobie zapach poziomek, to automatycznie mam więcej energii. Owocowe zapachy od zawsze pobudzały! :)

Ostatnie jest rozświetlające masło waniliowe. Efekt mnie po prostu zaskoczył! Zanim przeczytałam co to masło powinno robić, to już cała się świeciłam. Masełko nawilża tak jak jego poprzednicy i ma również zniewalający zapach. Wanilia kojarzy mi się lodami, fajnymi wieczorami pod kocem i ogólnie słodkimi chwilami. Dodatkowo nasze ciało niesamowicie połyskuje. Taki efekt świetnie wygląda w letnią, słoneczną pogodę! Słonce w połączeniu z drobinami z masła daje efekt bardzo odżywionej i radośnie połyskującej skóry. Cały ten efekt osiągnięty został poprzez dodanie malutkich drobinek, które nie zmieniają struktury masła, a na ciele pozostawiają ładną mgiełkę. Efekt utrzymuje się przez cały dzień. Uwaga tylko podczas nakładania - pamiętajcie umyć ręce zanim dotkniecie swojej twarzy. Wiem co mówię! :)

Jeżeli chodzi o masła do ciała z firmy Mariza, to jestem ich wielką fanką. Nie są drogie, bo ich cena to niecałe 11zł, a otrzymujemy duży słoik z 200ml produktu. Są na pewno warte polecenia, dlatego zawsze o nich wspominam, kiedy kolejne osoby pytają które kosmetyki z Marizy warto kupić :)

Jeżeli jesteście zainteresowane kupnem tych produktów, to zapraszam Was do zakładki MARIZA, gdzie znajdziecie najnowszy katalog do pobrania oraz informacje, jak można te produkty zamówić u mnie.

Aasieek bloguje

wtorek, 12 lipca 2011

Moje palety Sleek Makeup


Pojawiła się już na moim blogu recenzja dwóch paletek z firmy Sleek Makeup. Okazało się wtedy, że jestem jedną z nielicznych osób, które nie lubią palety Storm :)
Tym razem postanowiłam pokazać Wam wszystkie palety z tej firmy, które posiadam. Ich pełna recenzja pojawi się wkrótce na moim kanale na YouTube.




Mam ich cztery. Pierwszą moją paletą była dobrze Wam znana Storm.



Kolejną była wciąż przeze mnie uwielbiana Paraguaya, do której bardzo często powracam. Naprawdę przypadła mi do gustu ta paletka.



Kolejne edycje limitowane są już niestety średnie w porównaniu z Paraguayą. Mam tu na myśli paletę Monaco z  Mediterranean Collection oraz Oh So Special.

Ta pierwsza, Monaco, jest moim zdaniem zbędnym elementem naszej kolekcji. Tym bardziej, że wybrano kolorystykę, która nas trochę ogranicza.



W palecie Oh So Special wiele cieni się powtarza z poprzednich paletek, ale mi to nie przeszkadza. Kolory są świetnie skomponowane, dzięki czemu możemy za pomocą jednej paletki zrobić wiele różnych makijaży na każdą okazję.




Czy macie swoje ulubione paletki ze Sleek Makeup ?

Aasieek bloguje

poniedziałek, 11 lipca 2011

Miętowa polka dots!

Ostatnio taki sposób malowania paznokci bardzo przypadł mi do gustu. Mowa o manicure w kropki. Ponieważ nudzi mnie jeden określony kolor na paznokciach, postanowiłam pobawić się właśnie kropkami. Wybór padł na lakier miętowy oraz biały - uwielbiam połączenie bieli z pastelowymi kolorami.





Do manicure użyłam base coatu z Sally Hansen - Hard as Nails, miętowego lakieru z e.l.f - Mint oraz białego lakieru do wzorków z firmy Mariza. Aby lakier szybciej wysechł, paznokcie spryskałam sprayem przyspieszającym wysychanie z Sally Hansen - Shea Butter Rapid Finish, o którym więcej pisałam tutaj.


Ostatnio miałam inną wersję polka dots na paznokciach. Pomysł na manicure wzięłam z pewnego filmiku na YouTube. Zmieniłam jedynie kolor brokatu na czerwony, ponieważ bardziej pasował do mojego imprezowego outfitu :)



Aasieek bloguje

wtorek, 5 lipca 2011

Ulubieńcy czerwca

W tym miesiącu nie znalazłam zbyt wielu produktów, które jakoś specjalnie by mnie zachwyciły, dlatego nie zdecydowałam się na nagranie filmiku na ten temat.

poniedziałek, 4 lipca 2011

Manicure: e.l.f 'Party Purple'

Imprezowe pazurki kojarzą się z brokatem, lakierami holograficznymi. Osobiście nie widzę różnicy w lakierach wieczorowych na lato i zimę - myślę,  że w tym wypadku nieważna jest pora roku. Wieczorem można zaszaleć, dlatego lubię korzystać  z takich okazji :)



W tym wypadku zdecydowałam się na ciemny fioletowy odcień ze świątecznej kolekcji 2010 z firmy e.l.f. Ten lakier towarzyszył mi podczas sylwestra i w tym momencie jest najczęściej przeze mnie wybierany na szalone piątkowe noce.

Sam lakier ładnie się prezentuje na paznokciach. Brokat jest bardzo widoczny, a sam fiolet nie przypomina czarnego (jak to się bardzo często dzieje w przypadku ciemnych fioletów). Kolor jest intensywny. Potrzeba niestety dwóch warstw, aby efekt zadowalał, a wiadomo - im więcej brokatowych warstw, tym trudniej to potem zmyć!

Aasieek bloguje

czwartek, 30 czerwca 2011

Skittle Manicure w pełnej okazałości

W końcu zdecydowałam się na pomalowanie paznokci w ten sposób. Niby nic wielkiego, ale to wzbudziło zainteresowanie znajomych. Nawet panowie chcieli popatrzeć i upewnić się, że paznokcie są pomalowane symetrycznie - były :D



Radosny manicure przy użyciu mini lakierów z L.A. Colors, które przeznaczyłam do wywalenia do śmietnika i w ostatnim momencie zmieniłam zdanie. Mają ciekawe kolory (letnie), ale jakościowo są niestety kiepskie. Przede wszystkim nie są wystarczająco kryjące, więc jako że postanowiłam je sobie zostawić, to pewnie używać ich będę jedynie na paznokcie u stóp. Kolor niebieski to Virtual by Joko Vinyl Mania nr 88 'goes to sea'.


Sam manicure przetrwał jeden dzień, ale nie wiem czy miałabym ochotę go nosić kilka dni ;) To mimo wszystko duże wyzwanie.

Aasieek bloguje

niedziela, 26 czerwca 2011

Lakiery do paznokci na lato

Ostatnio umieściłam na swoim kanale filmik z moimi lakierami na lato. Oczywiście zapraszam do obejrzenia, ale postanowiłam również poświęcić temu wpis na swoim blogu.


Latem decydujemy się na ciut inne odcienie niż zimą - wiadomo. Przede wszystkim wybieramy kolory jasne, intensywne. Skupiamy się na kolorach żywych. W moim przypadku prym wiodą  lakiery czerwone i niebieskie. Oczywiście musiał pojawić się też w kolekcji lakier w typie nude, ale wydaje mi się, że takie lakiery również należy używać nawet latem. Takie nudziaki powodują, że nasze dłonie wyglądają bardzo klasycznie.


Lakiery z Virtual z serii Vinyl Mania są bardzo mocno kryjące. Lubię je, mimo że czasami potrafią stwarzać problemy przy zmywaniu.
Tak jak kolorówka z Avonu mnie nie interesuje, tak uważam, że ich lakiery są naprawdę wysokiej jakości. Nie są to tanie produkty i kolorystyka może nie jest za ciekawa, ale same lakiery są wytrzymałe.
Lakiery Wibo są bardzo popularne. Są tanie, mają fajne kolory, a ich jakość wcale nie jest najgorsza. W przypadku czerwone na wyżej pokazanym zdjęciu, chciałabym aby był ciut lepiej kryjący. Czasami nie do końca kryje końcówki paznokci.
Lakiery z NYC to mój nowy nabytek. Jakość mi się podoba, aczkolwiek można by się przyczepić do konsystencji. Lakier jest bardzo płynny i łatwo "rozlać" go sobie na płytce paznokcia. Ale i tak warto - lakier ma intensywny kolor, szybko schnie i ładnie prezentuje się na paznokciach.
Pokazany przeze mnie lakier w Manhattanu to bardzo wiekowy nabytek. Wydaje mi się, że mogę go już mieć ponad 2 lata. Kolor nadal jest zachwycający, lakier się nie rozwarstwia, nie klei. Nadal dobra konsystencja i szybkie schnięcie. Wytrzymałość lakieru również jest wzorowa.
O lakierach z e.l.f. dużo już mówiłam i pisałam. Nieregularne lakiery. Sam Mango Madness prezentowany wyżej miał być niewypałem kolorystycznym, ale przyszło lato i kolor nagle stał się moim ulubionym :)
Lakier z Inglota - wcale nie nowość w moim domu. Kiedyś te lakiery były jedne z lepszych. Inglot w ogóle zaczynał właśnie od lakierów i wydawać by się mogło, że te produkty z ich firmy zawsze będą dobre. Niestety, lakiery jest bardzo niewygodny w użyciu - to przede wszystkim. Smugi, słabe krycie i brzydkie wykończenie. Trzeba naprawdę włożyć dużo cierpliwości do malowania żeby uzyskać efekt do zaakceptowania. Kolor mi się bardzo podoba, ale sam lakier jest zbyt problematyczny.
Colour Alike, odkryte dzięki blogom paznokciowym, przeważają w tym momencie. Lakierów tej firmy mam najwięcej i naprawdę dobrze się sprawują. Zróżnicowana kolorystyka pozwala na fajne połączenia i tak naprawdę te lakiery nigdy się nie nudzą. Jakościowo są bardzo dobre, a ich cena (od 7 do 9zł) pozwala na zbudowanie niemałej kolekcji :)
Vipera to trochę zapomniana przeze mnie firma. Ponownie powróciłam do ich lakierów, które są naprawdę dobrej jakości. Kolorystyka również jest zróżnicowana i każdy znajdzie dla siebie coś dobrego. Fioletowe pokazane na poniższym zdjęciu lubię łączyć w jednym manicure. Ciemniejszy ląduje na jednym paznokciu, pozostałe pomalowane są jaśniejszym. Połączenie odwrotne nie wygląda tak dobrze. Zresztą, efekt możecie zobaczyć we wpisie "Moda na paznokcia".



Jeżeli jeszcze nie widzieliście mojego filmiku z tymi lakierami, to zapraszam do obejrzenia :)


Aasieek bloguje