czwartek, 30 czerwca 2011

Skittle Manicure w pełnej okazałości

W końcu zdecydowałam się na pomalowanie paznokci w ten sposób. Niby nic wielkiego, ale to wzbudziło zainteresowanie znajomych. Nawet panowie chcieli popatrzeć i upewnić się, że paznokcie są pomalowane symetrycznie - były :D



Radosny manicure przy użyciu mini lakierów z L.A. Colors, które przeznaczyłam do wywalenia do śmietnika i w ostatnim momencie zmieniłam zdanie. Mają ciekawe kolory (letnie), ale jakościowo są niestety kiepskie. Przede wszystkim nie są wystarczająco kryjące, więc jako że postanowiłam je sobie zostawić, to pewnie używać ich będę jedynie na paznokcie u stóp. Kolor niebieski to Virtual by Joko Vinyl Mania nr 88 'goes to sea'.


Sam manicure przetrwał jeden dzień, ale nie wiem czy miałabym ochotę go nosić kilka dni ;) To mimo wszystko duże wyzwanie.

Aasieek bloguje

niedziela, 26 czerwca 2011

Lakiery do paznokci na lato

Ostatnio umieściłam na swoim kanale filmik z moimi lakierami na lato. Oczywiście zapraszam do obejrzenia, ale postanowiłam również poświęcić temu wpis na swoim blogu.


Latem decydujemy się na ciut inne odcienie niż zimą - wiadomo. Przede wszystkim wybieramy kolory jasne, intensywne. Skupiamy się na kolorach żywych. W moim przypadku prym wiodą  lakiery czerwone i niebieskie. Oczywiście musiał pojawić się też w kolekcji lakier w typie nude, ale wydaje mi się, że takie lakiery również należy używać nawet latem. Takie nudziaki powodują, że nasze dłonie wyglądają bardzo klasycznie.


Lakiery z Virtual z serii Vinyl Mania są bardzo mocno kryjące. Lubię je, mimo że czasami potrafią stwarzać problemy przy zmywaniu.
Tak jak kolorówka z Avonu mnie nie interesuje, tak uważam, że ich lakiery są naprawdę wysokiej jakości. Nie są to tanie produkty i kolorystyka może nie jest za ciekawa, ale same lakiery są wytrzymałe.
Lakiery Wibo są bardzo popularne. Są tanie, mają fajne kolory, a ich jakość wcale nie jest najgorsza. W przypadku czerwone na wyżej pokazanym zdjęciu, chciałabym aby był ciut lepiej kryjący. Czasami nie do końca kryje końcówki paznokci.
Lakiery z NYC to mój nowy nabytek. Jakość mi się podoba, aczkolwiek można by się przyczepić do konsystencji. Lakier jest bardzo płynny i łatwo "rozlać" go sobie na płytce paznokcia. Ale i tak warto - lakier ma intensywny kolor, szybko schnie i ładnie prezentuje się na paznokciach.
Pokazany przeze mnie lakier w Manhattanu to bardzo wiekowy nabytek. Wydaje mi się, że mogę go już mieć ponad 2 lata. Kolor nadal jest zachwycający, lakier się nie rozwarstwia, nie klei. Nadal dobra konsystencja i szybkie schnięcie. Wytrzymałość lakieru również jest wzorowa.
O lakierach z e.l.f. dużo już mówiłam i pisałam. Nieregularne lakiery. Sam Mango Madness prezentowany wyżej miał być niewypałem kolorystycznym, ale przyszło lato i kolor nagle stał się moim ulubionym :)
Lakier z Inglota - wcale nie nowość w moim domu. Kiedyś te lakiery były jedne z lepszych. Inglot w ogóle zaczynał właśnie od lakierów i wydawać by się mogło, że te produkty z ich firmy zawsze będą dobre. Niestety, lakiery jest bardzo niewygodny w użyciu - to przede wszystkim. Smugi, słabe krycie i brzydkie wykończenie. Trzeba naprawdę włożyć dużo cierpliwości do malowania żeby uzyskać efekt do zaakceptowania. Kolor mi się bardzo podoba, ale sam lakier jest zbyt problematyczny.
Colour Alike, odkryte dzięki blogom paznokciowym, przeważają w tym momencie. Lakierów tej firmy mam najwięcej i naprawdę dobrze się sprawują. Zróżnicowana kolorystyka pozwala na fajne połączenia i tak naprawdę te lakiery nigdy się nie nudzą. Jakościowo są bardzo dobre, a ich cena (od 7 do 9zł) pozwala na zbudowanie niemałej kolekcji :)
Vipera to trochę zapomniana przeze mnie firma. Ponownie powróciłam do ich lakierów, które są naprawdę dobrej jakości. Kolorystyka również jest zróżnicowana i każdy znajdzie dla siebie coś dobrego. Fioletowe pokazane na poniższym zdjęciu lubię łączyć w jednym manicure. Ciemniejszy ląduje na jednym paznokciu, pozostałe pomalowane są jaśniejszym. Połączenie odwrotne nie wygląda tak dobrze. Zresztą, efekt możecie zobaczyć we wpisie "Moda na paznokcia".



Jeżeli jeszcze nie widzieliście mojego filmiku z tymi lakierami, to zapraszam do obejrzenia :)


Aasieek bloguje

piątek, 10 czerwca 2011

Recenzja: Tusze do rzęs - Lovely, Maybelline, Avon, L'Oreal

Dzisiaj pod lupę poszły cztery tusze do rzęs. Tym razem mówiłam o nich w kolejności od najtańszego do najdroższego. Czy naprawdę droższy tusz jest lepszy?


Pierwszy w kolejności i zarazem najtańszy tusz czyli Lovely, Collagen-Wear. Kupiłam go w zamian za tusz z firmy Essence, którego niestety tego dnia nie mogłam znaleźć. Tusz kosztował ok. 9zł i jak na swoją cenę jest naprawdę niezły. Niestety, nie wytrzymuje zbyt wielu godzin na rzęsach i mniej więcej po 6h zaczyna się kruszyć. Mój dziesięciogodzinny tryb pracy to dla tego tuszu zbyt wiele. Efekt jest całkiem niezły - rzęsy są bardzo ładnie podkreślone, ale uwaga! Po około 3 tygodniach od dnia kupienia, tusz zaczął gęstnieć i podczas malowania pojawiły się na rzęsach grudki.


Kolejny tusz to dobrze wszystkim znany Maybelline, The Colossal Volum's Express. Tym razem zdecydowałam się na wersję 100% Black. Dla mnie nie ma różnicy, czy kolor jest czarny czy w 100% czarny ;) Tusz jest jednym z lepszych wśród drogeryjnych tuszy jakie używałam. Bardzo ładnie pogrubia rzęsy dzięki czemu wydaje się, że mamy ich więcej niż w rzeczywistości! Szczoteczka jest bardzo duża i trzeba nabrać wprawy aby nie odbijać sobie tuszu na górnej powiece. Tusz wytrzymuje bardzo długo na rzęsach. Czasami zdarza mu się osypywać, ale nie jestem pewna, czy jest to wina samego tuszu czy może innych czynników.  Jego cena to ok. 25zł z tym, że bardzo często można trafić na promocje.

Trzeci w kolejności to tusz Avon, superCurlacious. Przyznam szczerze, że nie oczekiwałam zbyt wiele po tym tuszu i też specjalnie nie jestem zaskoczona jego działaniem. Przede wszystkim śmieszna wydaje mi się być jego cena. 7ml tej maskary kosztuje 35zł! Ja go nieświadomie zakupiłam w cenie niższej, błędnie myśląc, że to jest jego regularna cena. Jakie było moje zdziwienie, gdy okazało się, że 15zł które za niego dałam to cena promocyjna. Tusz ma za zadanie podkręcić nam rzęsy bez użycia zalotki. Faktycznie, całkiem ładnie unosi je u podstawy, ale efekt nie utrzymuje się zbyt długo. Dodatkowo, trzeba się napracować, aby tusz był faktycznie na rzęsach widoczny i żeby je ładnie podkreślał.

Ostatnim tusze, o którym dzisiaj napiszę, jest L'Oreal, Telescopic Clean Definition. To mój faworyt. Bardzo podoba mi się efekt, jaki ten tusz daje. Ładnie rozdzielone rzęsy, wydłużone. Po dodatkowym użyciu zalotki nasze rzęsy prezentują się naprawdę ładnie. Jedyną zauważalną wadą tego tuszu jest jego gęstość, a raczej jej brak. Ta maskara jest bardzo rzadka i trzeba poświęcić sporo czasu na to, aby wyschła ona na naszych rzęsach. Jeżeli ktoś lubi nakładać dwie warstwy tuszu, to niech przygotuje się na kilkuminutowe czekanie na suche rzęsy. Cena może odstraszać - ok. 50zł. Wiem, że na allegro można znaleźć ten tusz taniej, ale osobiście nie wierzę w jakość i świeżość takiego tuszu przecenionego do granic możliwości.

Czy wśród tej czwórki znajduje się Wasz ulubiony tusz? Jakiej maskary używacie najczęściej? Może coś polecacie? :)


Aasieek bloguje

czwartek, 9 czerwca 2011

Manicure: Colour Alike nr 456 "nie, bo niebo!"

Po ostatnim wpisie z żółto-niebieskim manicure, Iwetto poprosiła o wpis poświęcony właśnie temu lakierowi. Nazywam go wibrującym niebieskim.



Idealny wybór na lato.
Lakier zawiera w sobie drobiny, które faktycznie widać na paznokciach. Kolor bardziej mi przypomina promienie słoneczne widziane na wodzie niż niebo :) No ale wiadomo.. nie, bo niebo !


Jeżeli chodzi o sam lakier, to jest to produkt jakościowo bardzo dobry. Łatwa aplikacja, szybkie wysychanie.  Całkowicie bezproblemowy kosmetyk.
Pędzelek nadaje się zarówno do małych paznokci jak i dużych. Jest bardzo dobrze wyprofilowany.

Lakier wytrzymuje na paznokciach raczej długo. Najdłużej trzymałam go na paznokciach 5 dni, z top coatem z Sally Hansen, i gdy go zmywałam był jeszcze w bardzo dobrym stanie.
Nie miałam problemu z odbarwieniem się paznokcia, tak jak stało się to w przypadku lakieru nr 445 z tej samej firmy.

Przekonują Was takie kolory na lato? :)

Aasieek bloguje

środa, 8 czerwca 2011

Manicure: Skittle Sunny Sky

Testuję kolejne połączenia. Tym razem zdecydowałam się na lakiery z kolekcji wiosenno-letniej z firmy Colour Alike.

Lakier żółty (drwiny z cytryny nr 450) jest bardzo ciężki w aplikacji i naprawdę trzeba się skupić podczas malowania aby nie zrobiły się nam "bąbelki". Dodatkowo bardzo łatwo o smugi, co nie wygląda najciekawiej. Kolor jest naprawdę świetny, ale muszę mieć dobry nastrój, żeby chciało mi się siedzieć i dokładnie "dziubać" każdy paznokieć.

Lakier niebieski z brokatowym wykończeniem (nie, bo niebo nr 456) jest moim ulubieńcem - to pewne. To właśnie ten lakier najczęściej gości na moich pazurkach. Jest połączeniem tego co lubię - wibrujący niebieski i pięknie mieniące się drobiny.

Połączenie tych dwóch kolorów wygląda świetnie. Paznokcie zwracają na siebie uwagę i ożywiają nam rękę :)


Skittle manicure to moje nowe uzależnienie!

Na oku mam już kolejne lakiery z firmy Colour Alike. Tym razem pod lupę wezmę lakiery z najnowszych kolekcji.


Aasieek bloguje

poniedziałek, 6 czerwca 2011

Manicure: Skittle Mani w/ Colour Alike

Przeglądałam internet w poszukiwaniu fajnych efektów na paznokciach i cały czas napotykałam kolejne odmiany Skittle Manicure, o którym pisałam w tej notce. Coraz bardziej podoba mi się malowanie paznokcia na serdecznym palcu na inny kolor.




Tym razem skorzystałam z dwóch lakierów z firmy Colour Alike. Efekt bardzo mi się podoba. Są to kolory z zimowej edycji limitowanej - nr 445 "panna z mokrą głową" oraz nr 448 "tru blu". Oba mają w sobie drobinki mieniące się na milion różnych kolorów i naprawdę fajnie się ze sobą komponują. Fakt, że są to kolory zimowe, w żaden sposób mi nie przeszkadza.

Jako base coat i top coat użyłam niezastąpionej Sally Hansen, Diamond Strength.


Uwaga!
Pomimo base coatu, który jeszcze nigdy mnie nie zawiódł, dzisiaj, czyli w dniu kiedy publikuję wpis z tym manicure, lakier nr 445 po zmyciu zmywaczem zostawił na paznokciach zieloną poświatę, której nie jestem w stanie zmyć. Mam odbarwione paznokcie! Nie wiem skąd ani dlaczego. Przestałam temu lakierowi ufać, bo w sumie ja nie zrobiłam niczego, co mogłoby dać taki efekt. Tru Blu (nr 448) zmył się ładnie i nie pozostawił żadnego śladu.



Aasieek bloguje

piątek, 3 czerwca 2011

Moda na paznokcia

Malowanie paznokci to sztuka, nikt chyba nie zaprzeczy. Każdego roku powstają nowe trendy. Kiedyś bardzo popularny był tradycyjny french, później paznokcie w kolorze nude, jeszcze kiedyś tylko maty były modne.. W tym roku bawimy się kolorem!


Vipera nr 516 oraz nr 19/520
Od dłuższego czasu obserwuję modę na malowanie jednego paznokcia na inny kolor. Najczęściej to paznokieć na serdecznym palcu wyróżnia się od reszty.
Ostatnio obejrzałam kilka filmików Olgi Kay z jej wizyty w Rosji i zauważyłam, że miała paznokcie pomalowane na niebiesko, a jeden na palcu serdecznym był różowy. Wyglądało to całkiem dobrze, więc sprawiłam sobie podobny efekt i nie powiem... spodobało mi się!
Podobno są pewne zasady, którymi należy się kierować podczas doboru kolorów. Podobno nie wszystkie lakiery będą się razem dobrze prezentować. E tam, osobiście uważam, że im dziwniejsze połączenie kolorów tym lepiej! :)
Jeżeli kogoś interesują najlepsze połączenia kolorystyczne, to odsyłam Was do notki na blogu mangora23.blogspot.com

źródło: the-polished-perfectionist
Kolejnym szaleństwem kolorystycznym jest tzw. Skittle Manicure, czyli malowanie każdego paznokcia na inny kolor. Możemy zdecydować się na pastele lub na intensywne odcienie. Mogą to być brokaty albo lakiery holograficzne - bez znaczenia. Chodzi o to, aby paznokcie były kolorowe, szalone i potraktowane z humorem :) Malowanie jednego paznokcia na inny kolor jest odmianą skittle manicure. Trochę mniej ekstrawagancką, ale jest.

W tym momencie muszę również wspomnieć o nowej odmianie frencha, czyli Funky french! Jest to nic innego jak malowanie paznokcia na jeden intensywny kolor, a charakterystyczny pasek na końcu płytki paznokcia na inny. Popularnym sposobem na ten manicure jest korzystanie z koloru złotego lub srebrnego na końcówkę paznokcia. W przypadku tego manicure nie musimy martwić się też o rodzaj lakieru - maty i brokaty świetnie razem wyglądają w tego rodzaju manicure :) Skittle funky french to połączenie obu technik.

źródło: alllacqueredup.com 
Bardzo ciekawy efekt daje też Ombre Manicure. Trend zapoczątkowany jesienią zeszłego roku, utrzymał się do teraz. Jesienią modne były stonowane kolory, latem możemy pokusić się np. o wszystkie odcienie różowego. Czym jest ombre manicure? To malowanie każdego kolejnego paznokcia na odcień jaśniejszy od poprzedniego. Efekt bardzo mi się podoba, ale wymaga niemałego przygotowania. Przede wszystkim musimy mieć 5 lakierów w kolorach bardzo podobnych i zebranych od najjaśniejszego do najciemniejszego. Wyszukanie takiego kompletu może długo trwać, ale efekt jest naprawdę niesamowity! Chyba wiem już, jakich lakierów będę poszukiwać od tego momentu :)




Podoba Wam się ta nowa moda na paznokcia?


Aasieek bloguje