czwartek, 29 marca 2012

Wybielamy żółte paznokcie!

Od kiedy zaczęłam malować paznokcie ciemnymi lakierami, borykam się z problemem pożółkłej płytki paznokcia. Nie wygląda to atrakcyjnie, a w dodatku nie zawsze da się zakryć jasnym lakierem. Dłonie wyglądają przez to niezdrowo
i nieestetycznie.

W sieci znalazłam bardzo dużo zagubionych duszyczek, które nie wiedzą jak poradzić sobie z podobnym problemem. Wbrew pozorom nie ma zbyt wielu porad
w tym temacie, dlatego postanowiłam przedstawić Wam swoje sposoby i przybliżyć triki zasłyszane od innych.

Rozpoczynamy walkę z żółtymi paznokciami!

Dlaczego mam żółte paznokcie?

Żółta płytka paznokcia może mieć wiele znaczeń.
Najczęstszym powodem jest używanie ciemnych lakierów bez bazy podkładowej. Barwniki zawarte w emalii reagują z naszą płytką paznokcia i trwale ją odbarwiają.
Żółte paznokcie mogą również oznaczać poważne choroby! Jeżeli przebarwienie płytki nie daje usunąć się żadnym sposobem, należy skonsultować się z lekarzem. Czy wiecie, że stan naszych paznokci może zdradzać stan naszego organizmu?
Żółte paznokcie występują również u palaczy! To kolejny powód do rzucenia palenia :)



Jak walczyć z żółtą płytką paznokcia?

Temat rzeka!
Ponieważ sama borykałam się z tym problemem, postanowiłam znaleźć najlepszy
i jednocześnie najtańszy sposób na wybielenie paznokci. Efekt był zaskakująco dobry, o czym przekonacie się czytając dalej.

Jednym z najczęściej pojawiających się rozwiązań są proszki/tabletki wybielające. Dostępne są one w aptekach, ale nie ma zbyt dużego wyboru.
W tym wypadku jesteśmy narażone na poniesienie dość sporych kosztów. Bardzo popularnym produktem tego typu są tabletki wybielające firmy Alessandro (~45zł). Dużo tańszym produktem są dość ciężko dostępne tabletki musujące do wybielającej kąpieli z Essence (~8zł).
Do rodziny produktów wybielających należą również kremy  (np. Sally Hansen, Nail Revitalizer ~12zł) czy emulsje (np. Rimmel, Manhattan). Wymagają one więcej czasu, ale działają zgodnie z obietnicami producentów.



Co zrobić, żeby nie wydać zbyt wiele pieniędzy, a osiągnąć ten sam efekt wybielający?

Chyba nie będzie zaskoczeniem fakt, że istnieją sprawdzone domowe sposoby na pozbycie się problemu. Od lat nasze prababcie, babcie i mamy odkrywają magiczne działanie najzwyklejszych domowych produktów. Kontynuujmy tę tradycję!

Najczęściej wspominanym naturalnym wybielaczem jest cytryna! Od zawsze mi powtarzano, że jak odbarwię sobie skórę przy obieraniu ziemniaków, to powinnam potem przetrzeć to miejsce miąższem cytryny i wiecie co? To działa też na nasze paznokcie!

Najprostszym sposobem jest trzymanie płytek paznokcia w miąższu cytryny przez ok. 2 minuty. Nie jest to zabieg dający natychmiastowe rezultaty, ale na pewno jest najzdrowszy. Pamiętajcie jednak, aby po wszystkim dokładnie umyć dłonie w nawilżającym mydle i użyć kremu do rąk!

Jeżeli macie ochotę na coś bardziej skomplikowanego, to polecam cytrynową maskę wybielającą!
Mieszamy łyżkę soku z cytryny, łyżeczkę sody oczyszczonej i łyżeczkę oliwy z oliwek (nie oleju!). Powstałą papkę wcieramy w paznokcie  i zostawiamy na 15 minut, a potem zmywamy. Nasze paznokcie są bielsze, a skórki nawilżone. Nie zaszkodzi oczywiście użyć dodatkowo kremu do rąk i to bym bardzo polecała.

Uwaga! Nie polecam używania kwasku cytrynowego! To jest produkt chemiczny, który jedynie zaszkodzi naszym paznokciom i może porysować i osłabić płytkę paznokcia!


Moja historia?

Muszę się przyznać, że czasami z czystego lenistwa, zapominałam o użyciu base coatu. Ale nigdy więcej! Ponieważ zależy mi na estetycznie wyglądających paznokciach, nie zamierzam już popełniać tego błędu.

Moje paznokcie były nieznacznie odbarwione, ale mimo to bardzo mi to przeszkadzało. Kiedy w końcu się za to wzięłam, efekt mnie totalnie zaskoczył.
Na swoje paznokcie użyłam jedynie miąższu z cytryny. Po kilku "kąpielach" użyłam delikatnej polerki, żeby zmatowić płytkę paznokcia i ostatecznie pozbyć się żółtego nalotu. Proces nie trwał długo, zaledwie kilka dni. W tym momencie moje paznokcie mają naturalny kolor i nie muszę już ich zakrywać kolorowymi lakierami. Teraz wystarczy mi zwykła, wzmacniająca odżywka, która ładnie nabłyszcza i odżywia.

1. Przed wybielaniem / 2. W trakcie wybielania / 3. Po wybielaniu




Jak zapobiegać żółknięciu paznokci?

Jest na to jedna i ta sama odpowiedź. Używamy baz podkładowych pod lakiery! Może to być bezbarwny lakier, a może również specjalny preparat, który jednocześnie będzie wzmacniał nasze paznokcie!


Powodzenia w Waszej walce z żółtą płytką paznokcia!
A może znacie jeszcze jakieś sposoby na oczyszczenie pazurków? Czekam na Wasze komentarze.

Pozdrawiam ciepło,
Asiek

Z blogowych ciekawostek...

Dzisiaj ciekawość wygrała i postanowiłam sprawdzić, w jaki sposób najczęściej odnajdujecie mojego bloga. Pośmiałam się ja, pośmiejcie się i Wy! :)

Wyszukiwania były różne. Charakterystyka wpisywanych słów daje dużo do myślenia. Okazuje się, że nie tylko ja mam nadzieję na to, że wujek Google zrozumie mnie bez słów! :)


wtorek, 27 marca 2012

Recenzja: Bourjois, Healthy Mix, Owocowy podkład rozświetlający


Dzisiaj przychodzę do Was z kolejną recenzją.

Podkład to jeden z najważniejszych kosmetyków do makijażu. Ponieważ używamy go praktycznie codziennie, musi być idealnie dobrany do naszych potrzeb. Jest on swego rodzaju bazą dla reszty makijażu, więc najlepiej, jeżeli całkowicie zgra się z naszą cerą.

Po zużyciu dwóch opakowań poprzedniego podkładu, naszła mnie ochota na wypróbowanie czegoś nowego. Wybór padł na bardzo popularny w ostatnim czasie, podkład Healthy Mix, Bourjois. Podkład zakupiłam w Rossmannie, za ok. 56zł. Mój odcień to nr 51, Light Vanilla.

Słyszałam o tym produkcie bardzo dużo pozytywnych opinii, dlatego zdecydowałam się sprawdzić go na sobie.


Wyjątkowość tego podkładu polega na jego składnikach. Najogólniej mówiąc, jest to podkład owocowy. Zawiera on wyciąg z moreli, melona, jabłek i imbiru. Morela nadaje naszej skórze blasku, melon nawilża, jabłko jest świetnym przeciwutleniaczem, a imbir ma działanie odświeżające.

Producent obiecuje, że ten beztłuszczowy, nawilżający podkład może być stosowany przy każdej cerze, ale po opiniach zebranych z internetu i po własnych doświadczeniach, mogę stwierdzić, że kosmetyk ten bardziej jednak przypasuje osobom z cerą suchą. W przypadku cery tłustej lub mieszanej, może powodować nadmierne świecenie się. Moja cera sucha bardzo polubiła ten produkt. Nie było mowy o widocznych suchych skórkach na twarzy i dodatkowo przez cały dzień skóra była ładnie nawilżona.

Healthy Mix ma rozświetlać naszą cerę. Zazwyczaj bardzo uważam na produkty rozświetlające, ponieważ często zawierają one drobinki, które nie wyglądają zbyt ciekawie na skórze. Ten podkład jednak nie zawiera żadnych drobinek. Daje on naturalne, satynowe wykończenie.

Dzięki zawartości przeciwutleniaczy, podkład ten ma polepszać stan naszej skóry. Nie wiem czy jest to siła perswazji,  ale faktycznie moja cera wygląda ostatnio lepiej. Na to jednak może się składać wiele czynników i nie odważę się przypisać tego temu podkładowi. Poza tym nie kupuję takich produktów dla specjalnej  pielęgnacji mojej skóry i wcale tego od nich nie oczekuję.

Ten podkład ma średnie krycie. Dla osób bardziej potrzebujących może nie być ono wystarczające. Nie ma jednak problemu z nałożeniem kolejnej warstwy produktu - w tym wypadku trudno jest osiągnąć efekt maski. Każda kolejna warstwa tego podkładu, daje dodatkowe krycie. Jednak nie wiem, czy warto jest męczyć skórę tyloma warstwami produktu. Jeżeli mamy więcej do zakrycia, to lepiej zdecydować się na podkład, który jest przeznaczony dla problematycznej cery.

Producent obiecuje, że podkład utrzyma się na naszej skórze przez 16 godzin. Ciężko jest mi to ocenić, ponieważ ja tak długo nie noszę makijażu i zazwyczaj po pracy szybko go zmywam. Ponieważ jednak niektóre produkty tego typu nie potrafią wytrzymać na mojej skórze nawet 8h, mogę Was zapewnić, że po powrocie do domu, moja skóra jest nadal nawilżona, ładnie rozświetlona i generalnie zdrowo wygląda.


Healthy Mix ma bardzo przyjemny, owocowy zapach, ale na szczęście po nałożeniu go na skórę, dosyć szybko się on ulatnia. Kremowa formuła jest dosyć wodnista, ale dzięki temu nie ma problemu z nałożeniem podkładu na twarz. Używałam do tego pędzli, rąk, a nawet gąbeczki i za każdym razem podkład nakładał się rewelacyjnie.

W Polsce produkt ten jest dostępny w dość dużej gamie kolorystycznej (6 odcieni). Występuje on w plastikowej, mało ciekawej, buteleczce. Jego dużym atutem jest pompka, która świetnie zabezpiecza przed dostaniem się powietrza do środka, a dodatkowo pompuje odpowiednią ilość podkładu.

Skład: Aqua, Dimethicone, Cyclopentasiloxane, Butylene Glycol, PEG-10 Dimethicone, Aluminum Starch Octenylsuccinate, Phenoxyethanol, Sodium Chloride, Disteardimonium Hectorite, Disodium Stearoyl GLutamate, Dimethicone Crosspolymer, Tocopheryl Acetate, Alcohol Denat, Parfum (Fragrance), Panthenol, Alcohol, Aluminum Hydroxide, Silica, Propylene Glycol, Sodium Hyaluronate, Glycerin, Pyrus Malus (Apple) Fruit Extract, Cucumis Melo (Melon) Fruit Extract, Zingiber Officinale (Ginger) Root Extract, Prunus Armeniaca (Apricot) Fruit Extract, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Mica, Iron Oxides, Ultramarines, Titanium Dioxide






















Reasumując, w tym momencie mogę śmiało stwierdzić, że jestem fanką tego produktu. Moja skóra bardzo go polubiła i w tym momencie nie wyobrażam sobie makijażu bez tego podkładu.
Jego cena może trochę odstraszać, jednak marka Bourjois nie przyzwyczaiła nas do tanich kosmetyków. Jestem pewna, że ten produkt jest dostępny w ciekawszych cenach na Allegro. Uważajcie jednak z takimi internetowymi zakupami - podkłady często są nieświeże lub przeterminowane!


Pozdrawiam Was ciepło,
Asiek




środa, 14 marca 2012

Manicure: H&M, Blue My Mind

Cześć Dziewczyny!
Dzisiaj pierwszy raz zaprezentuję Wam lakier z H&M. Jest to mój pierwszy lakier z tej sieciówki i przy okazji stał się on moim ulubionym kolorem do paznokci. Jego zakup to był czysty przypadek - kiedy już płaciłam za zakupy, zawołał mnie ten piękny odcień niebieskiego leżący przy kasie. Musiałam go mieć i mimo, że mam mnóstwo lakierów, to ten jest po prostu must-have!
W tym momencie mam bardzo krótkie paznokcie, ponieważ uskuteczniam małą odżywczą terapię, ale nie mogłam się powstrzymać i musiałam pomalować pazury tym małym cudem :)

Jakość też mnie zachwyciła - bardzo poręczny pędzelek, dokładny. Lakier ma świetną gęstość, co pozwala na idealne pomalowanie paznokci. Dodatkowo szybko schnie i jest wyjątkowo trwały.




Cena lakieru to 14.90 zł, ale uważam, że warto :)

Czuję już wiosnę! Coraz chętniej sięgam po kolorowe rzeczy i kosmetyki. Słoneczko świeci, ptaszki powoli zaczynają śpiewać - uwielbiam takie dni, kiedy wszystko budzi się do życia. Ja w sumie też się obudziłam :)

Aasieek bloguje

poniedziałek, 5 marca 2012

Moja kolekcja lakierów z China Glaze

Od zawsze myślałam o przetestowaniu lakierów z china glaze. Wiele dobrego słyszałam o tych produktach i pewnie gdyby nie ich cena, to już dawno zaopatrzyłabym się w odpowiednią kolekcję :)
Jestem lakierowym chomikiem i wiedząc, że nie zużyję w pełni każdego lakieru, nie decyduję się na kupowanie tych droższych marek. Lubię natomiast łapać różne promocje i okazje na drogie kosmetyki ;)
Tak też się stało w przypadku lakierów z china glaze. Swego czasu była 60% przecena na te lakiery na stronie złotewyprzedaze.pl To były moje pierwsze zakupy w tym serwisie, ale wszystko poszło gładko i sprawnie, więc narzekać nie mogę.



Kupiłam lakiery china glaze po śmiesznie niskich cenach. Zdecydowałam się na cała kolekcję Retro Diva oraz na jeden oddzielny kolor, który chodził za mną od wielu miesięcy.

Kolekcja Retro Diva








Niektóre kolory są zbliżone, ale na żywo bardzo się różnią między sobą. Zdjęcia to mniej więcej pokazują.

Bardzo poszukiwany przeze mnie złociak - Gilded Treasures



I na tym się kończą moje lakierowe zakupy na najbliższe 5 lat.

żartowałam... ;)

Jestem zadowolona z jakości tych lakierów. Szybko wysychają i są naprawdę trwałe. Bez top coatu potrafią przetrwać na moich paznokciach nawet 4 dni, co zawsze było wynikiem nie do osiągnięcia w moim przypadku :) Zdecydowanie polecam Wam wypróbować te lakiery!

A może macie już lakiery z china glaze? Pochwalcie się kolorami, bo pewnie za jakiś czas będę poszukiwać nowych odcieni wartych uwagi! :))

Aasieek bloguje

sobota, 3 marca 2012

Magnetyczne lakiery do paznokci - Magnetic Nail Art Kit Pupa Milano

Magnetyczne lakiery do paznokci są ciekawostką, którą odkryłam ok. 2 miesięcy temu na kanale cutepolish. Poszukiwałam fajnego zestawu, który pozwoliłby mi na osiągnięcie dobrego efektu, ale albo cena była kiepska, albo produkt miał średnią opinię.

Ostatecznie, przy okazji totalnie spontanicznych zakupów w Douglasie, kiedy zrezygnowana i zmęczona przechadzałam się po sklepie, spostrzegłam ciekawą wystawę lakierów. Bingo! Zestaw z firmy Pupa robił wrażenie, a cena nie była odstraszająca. Zawsze chciałam wypróbować kosmetyki tej firmy (do tej pory miałam jedynie błyszczyk), więc nie czekałam długo i wrzuciłam pudełeczko do koszyka.
Zdecydowałam się na kolor 33 Magnetic Blue, ponieważ to był czas, kiedy miałam obsesję na punkcie niebieskich lakierów. Zresztą nadal mam ;)



W zestawie znalazłam lakier do paznokci (5ml) oraz dwa magnesy. Jeden do pasków skośnych, drugi do prostych, równoległych. Polubiłam pierwszą wersję, ze skośnymi paskami. Moja szeroka płytka paznokcia nie polubiła się z prostym wzorem ;)
Lakier jest bardzo kryjący i jedna warstwa wystarczy do tego, aby pokryć całą płytkę paznokcia. Czasami trzeba nawet uważać, żeby nie nałożyć za dużo lakieru. 5ml to mała pojemność, ale myślę, że odpowiednia. Nikt przecież nie będzie tak malował paznokci na co dzień (to zbyt czasochłonne!), a większy lakier mógłby po prostu stracić swoją datę przydatności do użycia.
Magnesy są łatwe w użyciu, ale na początku mogą sprawiać trudności. Uzbrójcie się w cierpliwość, ponieważ płytka musi być maksymalnie przysunięta do magnesu, ale jednak nie na tyle, aby się z magnesem stykać! Mam jednak swój patent - magnesy (z wyglądu naparstki) posiadają mini "półeczkę", o którą opieram swoje paznokcie.





Minusem całej magnetycznej zabawy jest to, że każdy paznokieć malujemy oddzielnie. Po każdym pomalowaniu musimy przyłożyć na 10 sekund magnes i dopiero po zrobieniu wzorka możemy przejść do kolejnego pazurka. Malowanie zajmuje niestety dwa razy więcej czasu, ale lakier dość szybko wysycha, więc ostatecznie można stwierdzić, że czas jest zredukowany do minimum ;)

Uważajcie na top coaty! Zbyt wcześnie nałożony top coat może zepsuć wzorek. Wtedy zostajemy ze zwykłym, metalicznym lakierem na paznokciu i nie ma tego ciekawego efektu.

Generalnie to wszystko wymaga wprawy, ale myślę, że efekt jest tego wart :)



Co Wy sądzicie o magnetycznych lakierach? Spotkałyście się już z takim tematem?

Aasieek bloguje