piątek, 29 lipca 2011

Recenzja: Mariza, Nowa kolekcja lakierów

Swego czasu na stronie facebookowej firmy Mariza odbył się konkurs na letni manicure. Piszę o tym, ponieważ byłam w jury tego konkursu i po zakończonych obradach i wyłonieniu zwycięzcy otrzymałam pakunek z dziesięcioma lakierami z najnowszej kolekcji kolorystycznej :)

Kolory sama wybierałam, ale i tak kilka z nich mnie zaskoczyło. W katalogu kolory wyglądają ciut inaczej. Wiadomo, zawsze trzeba brać pod uwagę takie różnice kolorystyczne. W przypadku tych lakierów wydaje mi się, że w katalogu wyglądają one na jaśniejsze. To informacja dla osób zmawiających.




Lakiery te są w małych buteleczkach po 5ml. Produktu starcza na kilka lub kilkanaście aplikacji w zależności od sposobu malowania. Kiedyś jakość tych lakierów mnie nie zachwycała. Szybko odpryskiwały, ścierały się, a czasami schodziły płatami z paznokcia. W tym momencie ich formuła musiała chyba zostać polepszona lub też po prostu Hard as Nails z Sally Hansen, którego używam jako base coat, sprawia się wyśmienicie. Ostatnio przechodziłam 5 dni bez przerwy w kolorze nr 47 i dopiero ostatniego dnia zauważyłam jakieś braki na paznokciach.

niestety, tutaj niebieski kolor nr 44 (mały palec po lewej stronie) wyszedł zbyt jasno.
w rzeczywistości jest o ton ciemniejszy.


Nowa kolekcja kolorystyczna zawiera 29 odcieni. Są to kolory najmodniejsze w ostatnich miesiącach i z tego co wiem cieszą się niemałą popularnością :) Nie dziwię się - produkt jest tani (3zł ! ), a występuje w naprawdę fajnych kolorach.

Moimi ulubionymi są numery: 47 (intensywny, śliwkowy fiolet), 43 (wibrujący błękit), 50 (elegancki szary) i 48 (pudrowy fiolet). Dokładnie w tej kolejności :)


Jest jeszcze kilka kolorów które wyglądają ciekawie i chyba się na nie skuszę. Zresztą same wiecie, że jeżeli chodzi o lakiery do paznokci to jestem typowym chomikiem! :)

Co Wy sądzicie o tej nowej kolekcji?

Aasieek bloguje

wtorek, 26 lipca 2011

Recenzja: Mariza, Masła do ciała

"Masła - moja miłość" - tak powinien brzmieć tytuł tego wpisu :)

Zaczęło się niewinnie od kakaowego masełka z firmy Ziaja. Potem pojawiały się kolejne słoiczki aż w końcy znalazłam swoją ulubioną trójkę i to w dodatku z jednej firmy.
Początkowo otrzymałam melonowe masło do zrecenzowania i jako że zostałam w końcu konsultantką firmy Mariza, to z czasem zaznajomiłam się z całą serią SPA. W tym momencie w kolekcji mam aż trzy masła, które namiętnie odkupuję jak tylko kończy mi się opakowanie.

Moje ulubione melonowe, ujędrniające masło to rozkosz dla ciała i nosa! Zapach po prostu zniewala i z tego powodu używam tego masełka najczęściej. Bardzo fajnie się rozsmarowuje i świetnie nawilża skórę. Jest dosyć wydajne, ale to pewnie dzięki swojej smarowności. Konsystencją przypomina mi bardziej gęsty krem. Czy ujędrnia? Nie wiem, ale skóra na pewno się po nim czuje i odzyskuje energię.

Odżywcze masło poziomkowe ma również niesamowity zapach prawdziwych poziomek. Konsystencją i działaniem nie różni się od masła melonowego, ale owocowy zapach faktycznie bardziej odżywia. Niekoniecznie skórę, bo nawilżona skóra zawsze będzie dobrze wyglądać, ale kiedy czuję na sobie zapach poziomek, to automatycznie mam więcej energii. Owocowe zapachy od zawsze pobudzały! :)

Ostatnie jest rozświetlające masło waniliowe. Efekt mnie po prostu zaskoczył! Zanim przeczytałam co to masło powinno robić, to już cała się świeciłam. Masełko nawilża tak jak jego poprzednicy i ma również zniewalający zapach. Wanilia kojarzy mi się lodami, fajnymi wieczorami pod kocem i ogólnie słodkimi chwilami. Dodatkowo nasze ciało niesamowicie połyskuje. Taki efekt świetnie wygląda w letnią, słoneczną pogodę! Słonce w połączeniu z drobinami z masła daje efekt bardzo odżywionej i radośnie połyskującej skóry. Cały ten efekt osiągnięty został poprzez dodanie malutkich drobinek, które nie zmieniają struktury masła, a na ciele pozostawiają ładną mgiełkę. Efekt utrzymuje się przez cały dzień. Uwaga tylko podczas nakładania - pamiętajcie umyć ręce zanim dotkniecie swojej twarzy. Wiem co mówię! :)

Jeżeli chodzi o masła do ciała z firmy Mariza, to jestem ich wielką fanką. Nie są drogie, bo ich cena to niecałe 11zł, a otrzymujemy duży słoik z 200ml produktu. Są na pewno warte polecenia, dlatego zawsze o nich wspominam, kiedy kolejne osoby pytają które kosmetyki z Marizy warto kupić :)

Jeżeli jesteście zainteresowane kupnem tych produktów, to zapraszam Was do zakładki MARIZA, gdzie znajdziecie najnowszy katalog do pobrania oraz informacje, jak można te produkty zamówić u mnie.

Aasieek bloguje

wtorek, 12 lipca 2011

Moje palety Sleek Makeup


Pojawiła się już na moim blogu recenzja dwóch paletek z firmy Sleek Makeup. Okazało się wtedy, że jestem jedną z nielicznych osób, które nie lubią palety Storm :)
Tym razem postanowiłam pokazać Wam wszystkie palety z tej firmy, które posiadam. Ich pełna recenzja pojawi się wkrótce na moim kanale na YouTube.




Mam ich cztery. Pierwszą moją paletą była dobrze Wam znana Storm.



Kolejną była wciąż przeze mnie uwielbiana Paraguaya, do której bardzo często powracam. Naprawdę przypadła mi do gustu ta paletka.



Kolejne edycje limitowane są już niestety średnie w porównaniu z Paraguayą. Mam tu na myśli paletę Monaco z  Mediterranean Collection oraz Oh So Special.

Ta pierwsza, Monaco, jest moim zdaniem zbędnym elementem naszej kolekcji. Tym bardziej, że wybrano kolorystykę, która nas trochę ogranicza.



W palecie Oh So Special wiele cieni się powtarza z poprzednich paletek, ale mi to nie przeszkadza. Kolory są świetnie skomponowane, dzięki czemu możemy za pomocą jednej paletki zrobić wiele różnych makijaży na każdą okazję.




Czy macie swoje ulubione paletki ze Sleek Makeup ?

Aasieek bloguje

poniedziałek, 11 lipca 2011

Miętowa polka dots!

Ostatnio taki sposób malowania paznokci bardzo przypadł mi do gustu. Mowa o manicure w kropki. Ponieważ nudzi mnie jeden określony kolor na paznokciach, postanowiłam pobawić się właśnie kropkami. Wybór padł na lakier miętowy oraz biały - uwielbiam połączenie bieli z pastelowymi kolorami.





Do manicure użyłam base coatu z Sally Hansen - Hard as Nails, miętowego lakieru z e.l.f - Mint oraz białego lakieru do wzorków z firmy Mariza. Aby lakier szybciej wysechł, paznokcie spryskałam sprayem przyspieszającym wysychanie z Sally Hansen - Shea Butter Rapid Finish, o którym więcej pisałam tutaj.


Ostatnio miałam inną wersję polka dots na paznokciach. Pomysł na manicure wzięłam z pewnego filmiku na YouTube. Zmieniłam jedynie kolor brokatu na czerwony, ponieważ bardziej pasował do mojego imprezowego outfitu :)



Aasieek bloguje

wtorek, 5 lipca 2011

Ulubieńcy czerwca

W tym miesiącu nie znalazłam zbyt wielu produktów, które jakoś specjalnie by mnie zachwyciły, dlatego nie zdecydowałam się na nagranie filmiku na ten temat.

poniedziałek, 4 lipca 2011

Manicure: e.l.f 'Party Purple'

Imprezowe pazurki kojarzą się z brokatem, lakierami holograficznymi. Osobiście nie widzę różnicy w lakierach wieczorowych na lato i zimę - myślę,  że w tym wypadku nieważna jest pora roku. Wieczorem można zaszaleć, dlatego lubię korzystać  z takich okazji :)



W tym wypadku zdecydowałam się na ciemny fioletowy odcień ze świątecznej kolekcji 2010 z firmy e.l.f. Ten lakier towarzyszył mi podczas sylwestra i w tym momencie jest najczęściej przeze mnie wybierany na szalone piątkowe noce.

Sam lakier ładnie się prezentuje na paznokciach. Brokat jest bardzo widoczny, a sam fiolet nie przypomina czarnego (jak to się bardzo często dzieje w przypadku ciemnych fioletów). Kolor jest intensywny. Potrzeba niestety dwóch warstw, aby efekt zadowalał, a wiadomo - im więcej brokatowych warstw, tym trudniej to potem zmyć!

Aasieek bloguje